Tereny Valfden > Dział Wypraw
Fałszerstwa
DarkModders:
Udało ci sie bezpiecznie zejść. Trafiłeś na tyły ratusza. Słońce miło zaczynało grzać choć tak było wcześnie. Nie umkneła ci zwiększona liczba straży. Teraz jedyne co ci zostało to zaniesienie skrzyni bandzie fałszerzy. Problem był w tym że czekali na rynku.
//Jest 7:45. Na ulicavh pojawili sie strażnicy w dużej ilości. Główne uliczki są oblężone przez straż.
Mohamed Khaled:
On jednak nawet nie planował pójścia wprost na targ. Zwłaszcza teraz, gdy wzmożono straż. To przez niego, jest tego pewny. Krzyki gubernatora musiały zwrócić czyjąś uwagę.
Skierował się do pierwszej bocznej alejki, gdzie zamierzał przeczekać. To był jego wielki plus, że nadal miał na sobie fraki kupca. Nawet, jeśli go zobaczą, skrzynie będzie mógł ukryć, a siebie podać za kupca który poszedł do domu...
Idąc spokojnie, nie chcac zwrócić na siebie uwagi nieodpowiednich osób - i nie mówił tu o członkach szajki - przemknął w pierwszą boczną alejkę, a potem w resztę...
Eret z Tihios:
Eret wiedział o całej akcji. Schowany za jednym z filarów budynku na targu wsłuchał sie w słowa jaszczura. Po całej akcji wrócił pod ratusz gdzie przesiedział całą noc. Widząc jak wychodzisz i kierujesz sie w boczną alejke poszedł za tobą. Nabyte sprawności kamuflarzu i skradania czyniły że szedł za tobą niezauważalny przez ciebie i innych.
DarkModders:
Boczna alejka nie była zbyt wielka jednak pusta i wolna od straży. Przemierzałeś nią idąc w obranym przez ciebie kierunku. Wtedy z dachu jednego z pobliskich domów usłyszałeś głos.
- Dobra robota. Myślałem że nie poradzisz sobie z tym. Gratuluje! - powiedział do ciebie przykucając na dachi. ÂŁuk miał schowany.
Mohamed Khaled:
Kruk w dalszym ciągu skradał się przez boczne uliczki, coraz bardziej oddalając się od targu. To był jego jedyny ratunek. Jednakże po pewnym czasie kuferek i skrzynia zaczęły mu ciążyć. Musiał odpocząć. Rozluźnić mięśnie.
Oparł się o jeden z budynków i usiadł, kładąc kuferek obok. Sapnął.
W tym czasie, Brandic zdążył go wyśledzić. Przycupnięty na dachu, pogratulował mu roboty.
- Mając na karku osoby, które zabiją Cię za źle wykonane zadanie, wszystko jest się w stanie zrobić. A i straż zapewniła mi adrenaliny...
Wyszczerzył kły i raz jeszcze sapnął.
Nawigacja
[#] Następna strona
Idź do wersji pełnej