Tereny Valfden > Dział Wypraw

Fałszerstwa

<< < (4/53) > >>

DarkModders:
Dzięki że to wrzuciłeś. Nie miałem tego jak na telefonie zrobić.

Dźgnięty wcześniej ostrzem bandyta wykrwawiał się rzucając przekleństwami na wszystkie strony. Bandyta stojący za tobą wymierzył w strone twojej głowy cios, drugi zaś bandyta ledwo wstał z ziemi zgięty w pół i z ostrzem w ręku szedł zemścić sie na tobie.

Mohamed Khaled:
Kruk wiele już przeżył. Walczył w Ishtar, walczył na Valfden, zabijał bandytów, zwierzęta.. Był na Zuesh, gdzie także nie było patyczkowania się. Pokonał nawet pradawną bestię - wilka dla początkujących!
Dlatego dość sprawnie wykonał unik, najpewniej unikając okaleczenia, tudzież śmierci w męczarniach pośród śniegu. Katana którą trzymał w dłoni, dość szybko poleciała w powietrze, by krótko później z zabójczą prędkością upaść na bandytę, który nieudolnie próbując zablokować nadchodzący cios, oberwał własną klingą po twarzy. To na krótki czas go rozproszyło, co wykorzystał czarnuch i wbił ostrze w serce. Z jego ust wydobył się cichy charkot, potem na biały puch padł kolejny trup, zakrapiając go szkarłatem...
Zostało dwóch, z czego jeden leżał gdzieś na boku i konał ranny. W jego stronę jednak zmierzał jeszcze jeden. Powoli, nieudolnie starał się nieść miecz, zginając się jednocześnie w pasie. Bełt na pewno utrudnił mu ruch, oj tak...
- Prościej by było, gdybyś uciekł. Może byś pożył, a tak...
- Pierdol się - warknął ten w odpowiedzi, postępując kilka kroków w stronę Maurena.
Mężczyzna podniósł się lekko, unosząc delikatnie ostrze. Faktem było jednak to, iż bełt w brzuchu przy każdym powazniejszym ruchu sprawiał ból. Dlatego, gdy tylko ten próbował się podnieść, ból obezwładnił go na krótki czas. Kruk oczywiście to wykorzystał, wysunął ukryte ostrze i wbił je w kark bandyty, który padł trupem na czarnego...

1x Bandyta - ranny w podbrzusze, wykrwawia się.

DarkModders:
Drugi bandyta skonał w męczarniach wykrawiając się. Droga cie nie oszczędza taki czasem los podróżnika jednak gorsze było to że twój koń był ranny w noge i kulał a zarazem był przykuty do wnyki. Musiałeś działać żeby nie zamarł na trakcie.

//Koń ma rane głębokom na 4cm a szerokom na 5cm. Temperstura spadła do - 10 stopni. Jest 18:25.

Mohamed Khaled:
Kruk wysunął ukryte ostrze, wsuwając je we wnyki i podważając je. W ten sposób dość sprawnie uwolnił nogę konia, która jednak nadal była ranna.
- Psia krew! - warknął, odcinając kawałek materiału z płaszcza. Owinął nią prowizorycznie nogę konia, tak by zatrzymać krwawienie. Wiedział, że koń nie przestanie kuleć, tak jak i to, że długo to nie wytrzyma. Ale koń musiał jeszcze pożyć, przynajmniej do najbliższej osady...
- Nie takie rzeczy się robiło, koniku.. Nie bądź zły, podnieś się... - prosił...

DarkModders:
Koń zarżał i próbował wstać jednak przy każdej próbie przewracał sie na bok. Wreszcie po 10 minutach męczarni, kiedy myślałeś że wszystko skończone koń wstał na równe nogi.

Nawigacja

[0] Indeks wiadomości

[#] Następna strona

[*] Poprzednia strona

Sitemap 1 2 3 4 5 6 7 8 9 10 11 12 13 14 15 16 17 18 
Idź do wersji pełnej