Tereny Valfden > Dział Wypraw
Mieszkańcy Ysery
Devristus Morii:
Devristus podbiegł do wozu jadącego na północ. Możliwe to było dzięki temu, że jechał on z niewielką prędkością, a więc dogonienie go nie było trudnością dla młodego ciała ludzkiego. Również pozycja w której znajdował się mag była dla niego korzystna. Kiedy już udało mu się zwrócić uwagę woźnicy rzekł:
Przepraszam czy jedzie Pan może do wsi Ysery?
Funeris Venatio:
Wóz był prosty, o dwóch chwiejnych osiach i niezbyt prosto jadących kołach. Widać było, że dyszel ledwo trzyma, stara szkapa ledwo dycha, a woźnica, pijany jak bela, ledwo siedzi. W pace, w wiklinowych koszach, niziołek, który wyglądał jak mieszanka krasnoluda i jaszczuroczłeka, miał jakieś zawiniątka. Mniej więcej sześcienne przedmioty wielkości dużej ludzkiej głowy, pozawijane w liście podobne do tych, jakimi opieczętowano jadalne (?) placki Devristusa.
Niewielki woźnica kiwał się na nierównościach drogi, trzymając nonszalancko lejce. Zobaczył podbiegającego człowieka i czknął wyraźnie na powitanie.
- Co? Ty ze wsi? Niech Ci pola miękkimi będą, czy jakoś tak! - przekrzykiwał stukający dyszel, który miał moc świątynnego dzwonu.
Devristus Morii:
Jestem ze stolicy, ale dziękuję. Niech Ci alkohol nie będzie trucizną, zaś placki nie stanęły w gardle odkrzyczał Devristus. W głowie już miał plan co by utrudnić drogę woźnicy. Z pomocą mortokinezy uszkodzi co nieco w tym drewnianym wozie.
Funeris Venatio:
- A dziękuję! - odkrzyknął tylko. Jechał dalej, bo czemu nie miał jechać?
Devristus Morii:
Nie będziesz nigdzie jechał pijaku. Wytrzeźwiej! pomyślał Dev i wytworzył w swojej dłoni za pomocą energii magicznej mortokinetyczny pocisk, który posłał prosto w tylnie koło wozu. Elf idąc do przodu wyczekiwał momentu uderzenia.
Nawigacja
[#] Następna strona
Idź do wersji pełnej