Tereny Valfden > Dział Wypraw
Dziękuję Ci - Krew i ÂŁzy
Lucas Paladin:
Lucasa irytowało to godzinne milczenie, postanowił rozprostować kości, być może zapolować, chociaż na łowiectwie się nie znał. Ale trening przed walką przyda się zawsze, a pożywienia nigdy za wiele. Wstał więc od ogniska, przywidział pancerz, wziął miecz i buzdygan i ruszył na wschód od obozu rycerzy. Była noc, więc oświetelenie było jak najbardziej wskazane. Chwila skupienia:
- Elisash! - i wiązka światła rozbysła nad głowem świętego mściciela. Lucas nadal podążał w głąb lasu, wciąż skupiony i rozglądał się za jakąś zwierzyną. W przeciwnym przypadku będzie zmuszony powrócić do obozu.
//[member=25821]Funeris Venatio[/member], marudzisz gorzej niż baba. Mam opisywać jak wpieprzam jedzenie, grzeję się przy ognisku, albo idę spać? Zwłaszcza, że ani Eve, ani Ty się do Lucasa nie odezwaliście?
Funeris Venatio:
//Marudzę, bo mnie sporo rzeczy ostatnio irytuje. :P Ale marudzę również dlatego, że średnio czytasz to, co piszę. Wysłałem Cię przed chwilą na pagórek z Evening, żebyście razem ogarnęli nocną okolicę. Masz kilka punktów, na które możesz zwrócić uwagę, ale ty chyba nadal nie wiesz, że na wartę poszedłeś. A co do odzywania, to ty ciągle uciekasz na bok, więc ten argument schowaj głęboko w kieszeń i zapnij na guziczek.
BTW, Marysiu, mamy połowę zimy, a nie, że ona dopiero się zbliża. :)
Lucas zszedł ze stanowiska, zostawiając samą Evening na wzgórzu, która starała się ogarniać wzrokiem okolicę. Dwóch ludzi na warcie mogło objąć cały teren wokół, lecz samej pannie Antarii nijak nie mogło się to udać. Nie widziała więc tajemniczych cieni przemykających w okolicę obozu od północnego wschodu, migających wśród traw i tylko nieznacznie odróżniających się na tle nocnego nieba. Wieczorek lustrowała właśnie zachodni widnokrąg, usilnie jednak unikając wzrokiem, zupełnie tak jak wszyscy, pewnego punktu. Lucas oddalił się znacząco od swoich pobratymców, więc też nie mógł owych nieprawidłowości dostrzec. A owe nieprawidłowości bez najmniejszego problemu dostrzegły świecącą kulę światła nad głową rycerza.
Evening Antarii:
//Ja to zrozumiałam, że najpierw na warcie był Fun, potem Lucas a na końcu ja...
BTW Fun, To nie zmienia faktu, że mogę sobie co nieco odmrozić xd.
Poza tym, ja nie znam tego miejsca. I raczej nie stoję wpatrzona w jeden punkt -.-
Evening nie widziała niczego co mogłoby ją zaniepokoić. Stała w bladym świetle księżyca koncentrując się na kierunku zachodnim. Czemu akurat tym? Sama nie wiedziała. Przed chwilą miała na oku całą okolicę, a teraz coś niewidzialnego na zachodzie przykuło jej uwagę. Dziwne.
Ocknęła się. Ot, zwykłe złe przeczucie. Swój wzrok skierowała w stronę przeciwną - wschód. Może trochę bardziej na północ.
Złowrogi dreszcz przeszedł przez jej ciało.
Lucas Paladin:
Lucas się zagubił, nic nie znalazł, więc musiał powrócić do obozu. Nie mógł też zostawić Evening samej, mimo, że był u jej boku Funeris, a i sama potrafiła niezgorzej sobie radzić. Cofnął się i zaczął wracać tą samą drogą, którą wcześniej wyruszył na poszukiwania zwierzyny. Miał złe przeczucia, a te raczej rycerza nie zawodziły. Chociaż, w głębi duszy miał nadzieję, że tym razem będzie odwrotnie.
Funeris Venatio:
Evening nie dostrzegła nic niezwykłego. Wokół, w ciemności i mroźnym powietrzu, widziała tylko ognisko u podnóża pagórka, śpiących wokół niego rycerzy i gdzieś w oddali, dalej na wschodzie, majaczącą kulę światła zwiastującą zbliżającego się Lucasa. On też niewiele odkrył. Ziemia była zmrożona, temperatura oscylowała aktualnie poniżej zera stopni, lecz nieznacznie. Z ust człowieka przy każdym oddechu wydobywały się kłęby pary, które otaczały go niczym całunem. W migotliwym świetle rzuconego przez siebie czaru mógł dostrzec teren wokół siebie. ÂŹdźbła trawy pokryte były drobniutkimi i subtelnymi kryształkami szronu, które mieniły się w blasku rycerskiego zaklęcia. Chmury pokryły teraz niebo, przesłaniając obydwa księżyce.
Funeris zbudził tknięty mroźnym dreszczem przechodzącym mu po plecach. Strumieniem, od strony ujścia, niósł się echem delikatny, lecz wyraźny stukot.
Nawigacja
[#] Następna strona
Idź do wersji pełnej