Tereny Valfden > Dział Wypraw

Dziękuję Ci - Krew i ÂŁzy

<< < (38/53) > >>

Evening Antarii:
...znaczy się szarpnęła! Tak, szarpnęła za drzwi.

Lucas Paladin:
Lucas dopiero po chwili zorientował się w zamiarach tajemniczego rycerza. Zapewne z powodu niematerialności, która cechowała też jego przyszłego adwersarza, mógł on być rozwiązaniem zagadki. Mściciel nie wiedział, czy powinien ścierać się z nim w boju, nie wiedział też czy jego magia będzie funkcjonować w tej tajemniczej iluzji. Ponieważ ruszył konia, powinien bardzo szybko znaleźć się przed rycerzem. Lucas poczekał, aż konny zbliży się do niego, na mniej więcej odległość dwudziestu metrów. Gdy tak się stało, rycerz Bractwa przemieścił się dokładnie za plecy nieznanego jeźdźca, aby móc się do niego odezwać.
- Kim jesteś? - krzyknął - Czemu chcesz walki?

Funeris Venatio:
A tu proszę, drzwi otwarły się. Tak po prostu, bez oporów, żadnego skrzypienia, jęków, niepotrzebnych upiększeń i zawodzeń. Najzwyczajniej w świecie otwarły się. Funeris stał obok Evening i ujrzał, że na posadzce leżą zwęglone trzy ciała. Każdy był odziany w zbroję Bractwa ÂŚwitu - rycerską, paladyna i świętego mściciela.


Przemieszczenie po prostu nie zadziałało. Lucas nadal stał z wyciągniętym buzdyganem, a konny zmniejszał szybko dystans. Jak to konny.

Lucas Paladin:
Zapewne krzyk rycerza nie został przez nacierającego konnego dosłyszany. Lucas miał wielki problem, bo ucieczka przed jazdą była tak bezsensowna jak gadanina urzędującego prezydenta Rzeczypospolitej Polskiej. Magia nie działała, pozostowało rąbać się konfesjonalnie. Niestety przeciwnik Lucasa był na koniu, mściciel nie miał tej przewagi. Nie miał też tarczy, ani niczego, czym mógłby się zasłonić. Krótko mówiąc - był w dupie. Rycerz postanowił skrócić dystans i zetrzeć buzdygan z mieczem konnego. Być może uda się mu przezwyciężyć go w najprostszy sposób. Usunął się delikatnie w bok, aby nie ścierać się twarzą w twarz z koniem, co mogłoby się skończyć dla niego tragicznie i ruszył wprost na "czarnego" rycerza.

Evening Antarii:
-Ups...- tak jej się jakoś wymsknęło. Najpierw spojrzała na ciała z których niewiele zostało, a potem na Funerisa przepraszającym wzrokiem. Właściwie nie miała za co przepraszać, gdyż nawet nie wiedziała co działo się za tymi drzwiami, podczas gdy ona odkrywała salę z wielkim posągiem byka. Może i dobrze, że nie została tutaj?...
Trudno było rozpoznać kto jest kim. Jednak jedna zbroja, mściciela, mogła wskazywać na Lucasa... W rangach tamtych pozostałych nie bardzo się orientowała. Uznała to za kolejną magiczną sztuczkę i dopiero po dłuższej chwili przyglądania się zwęglonym ciałom poczuła smutek...
-Nie wiem co mogło się tu stać...- dodała w ramach wyjaśnień. A potem ukucnęła przy ciele ze zbroją mściciela. Jakaś broń powinna się ostać, może po tym uda się rozpoznać ofiarę. Inne szczątki obejrzała równie uważnie.

Nawigacja

[0] Indeks wiadomości

[#] Następna strona

[*] Poprzednia strona

Sitemap 1 2 3 4 5 6 7 8 9 10 11 12 13 14 15 16 17 18 
Idź do wersji pełnej