Tereny Valfden > Dział Wypraw
Dziękuję Ci - Krew i ÂŁzy
Evening Antarii:
Na twarzy Evening zagościł uśmiech, gdy widziała jak aniołowi za sprawą magicznej mocy wracają siły. Wciąż nie mogła być stuprocentowo pewna czy na pewno wszystko w porządku, i czy są bezpieczni, ale to był jej taki mały sukces, że udało się uwolnić Funerisa. Albo jego nieprawdziwy obraz powstały tylko w jej głowie przez potężne zaklęcia.
Kajdany ustąpiły, a Eve uchwyciła ukochanego, by nie spadł całym ciężarem na ziemię. Podtrzymała go z troską, siadając obok. -Widzę, że pomogło- stwierdziła z wyraźną ulgą.
Lucas Paladin:
Lucas rozejrzał się po miejscu, w jakim aktualnie się znalazł. Czyżby znowu jakaś iluzja? Odgłosy wojny, nie można było tego pomylić z niczym innym. Zakłopotany rycerz pozbierał się w sobie, wstał i postanowił zbadać nietypową sytuację. Każdej iluzji należało się pozbyć, demon, który opanował Funerisa płatał coraz większe figle umysłowi Lucasa, a mściciel nie zamierzał już więcej na takie rzeczy pozwalać. Ruszył więc odważnie w kierunku odgłosów pieśni religijnych, być może tam odnajdzie rozwiązanie zagadki.
Funeris Venatio:
- Zartacie, to naprawdę ty... - powiedział, widząc twarz Evening. Z jego oczu popłynęły łzy, a on położył się na plecach, przyciskając mocno powieki. Jakby nie chciał uwierzyć. Jakby bał się, że otworzy oczy i jego ukochana znowu okaże się wytworem chorej wyobraźni potwornego demona.
Z prawej nacierało rycerstwo zakute w stal. Lśniące, wystawne. Mieli białe płaszcze z czarnymi krzyżami. Ci z lewej byli odziani na biało i czerwono, głównie. To oni śpiewali.
- Bogurodzica... Dziewica...
Lucas Paladin:
Bogurodzica? Kto? Lucas kompletnie nie wiedział co się tu dzieje. W razie potrzeby sięgnął po buzdygan i przygotował się do ewentualnego natarcia ze strony ścierających się armii. Postanowił przyjrzeć się bliżej całemu zamieszaniu i zbliżył się do walczących.
Evening Antarii:
-Tak, to ja. Prawdziwa- potwierdziła jego słowa. -Nic się nie bój, za drzwiami stoją... rycerze z Bractwa- nie chciała mówić, że za drzwiami stoi on. Właściwie nie miała pewności co tam się teraz działo, albo co robił Lucas gdy ona pływała w lodowatym oceanie obok tonącego ogromnego statku.
Chwyciła Funerisa za rękę i czekała, aż będzie mógł wstać i iść na własnych nogach.
Nawigacja
[#] Następna strona
Idź do wersji pełnej