Tereny Valfden > Dział Wypraw
Dziękuję Ci - Krew i ÂŁzy
Funeris Venatio:
- Dziękuję Ci... - powiedział. Czuł jak jego ciało cierpi, ale dusza odzyskuje większość sprawności sprzed... tego wszystkiego. W głowie mu się kręciło, mięśnie tętniły bólem, stawy trzeszczały. Otworzył oczy i zobaczył ten sam sufit, który widział przez tyle czasu. Miesiące, lata? Czuł też zapomniane trochę ciepło dłoni Evening, która klęczała obok.
- Grashiz - wykrztusił po nieznośnie długiej chwili. - Jak mnie znalazłaś?
Lucas stał na środku. Jako się rzekło wcześniej, z prawej nacierali rycerze i z lewej nacierali rycerze. Lucas stał na środku. Jego zbroja, jego buzdygan - to nie miało szans mu pomóc. Dwie formacje kawalerii za kilka chwil miały spotkać się w polu, krusząc kopie i łamiąc tarcze. A on stał na środku.
Lucas Paladin:
//Napisałem, że się zbliżam, a nie podchodzę w miejscu, w którym mają się zaraz zetrzeć kawalerie. :D
Lucas musiał kolokwialnie mówiąc: spierdalać. Natychmiast więc spierdolił z miejsca, w którym za chwilę jego pancerz mógł stać się złomem, a jego ciało potrawą zwaną naleśnikiem. Niemniej jednak stanął w takim miejscu, z którego mógł przyglądać się bitwie. Jako żołnierz ciekaw był starcia i zmysłu taktycznego dowódców wojsk.
Funeris Venatio:
Było za późno. Lucas powinien wcześniej uciekać, powinien wcześniej spierdalać. Teraz pozostało mu już tylko czekanie na to, co nieuniknione. W biegu więc dopadły go pierwsze oddziały. Chorągiew krakowska rozciągnięta na lewym skrzydle wbiła się klinem w wojska krzyżackie dokładnie w miejscu, gdzie stał on. Tuż obok niego na swoim gniadym koniu przemknął wojewoda krakowski, kopią mierząc w brata zakonnego nacierającego naprzeciwko niego. Strącił go z siodła, wgniatając blachy jego pancerza i krusząc na nim swoje drzewce. Lucas widział to wszystko wokół siebie, lecz sam zdawał się... niematerialny. Jan z Sandomierza przemknął przez jego ciało, ranny w głowę, gdy Szpitalnik nacierał na niego z wysoko uniesionym nadziakiem. ÂŚwięty Mściciel Bractwa ÂŚwitu był na polu bitwy, lecz ona go w ogóle nie dotyczyła. To było tylko tło. Nie wiedział jeszcze czego.
Lucas Paladin:
Cóż więc pozostało świętemu mścicielowi? Dokończyć to, co zamierzam. Zapewne musiał objerzeć bitwę do końca. Bitwę, za którą kryło się coś więcej niż tylko militarne starcie. Nie miał pojęcia gdzie się znajdował. W jakim czasie. Wiedział tylko, że niebawem musi się coś wydarzyć. Gotowy na wszystko oczekiwał momentu kulminacyjnego.
Funeris Venatio:
A ten nie nadchodził.
Nawigacja
[#] Następna strona
Idź do wersji pełnej