Tereny Valfden > Dział Wypraw
Dziękuję Ci - Krew i ÂŁzy
Razjel:
- On zawsze jest przy Tobie. Możesz go nie czuć, nie widzieć, ale On tutaj jest. Nie zostawiłby Ciebie, nie zostawiłby Jego. Nie zostawiłby nas wszystkich. Bo to on jest ÂŚwiatłem i Nadzieją. Rozprasza mroki nocy, podąża za Tobą ciemną doliną.
Evening Antarii:
Niedługo było jej dane spędzić czasu z uratowanym od zamarznięcia chłopakiem. Była zdziwiona, gdy poczuła okrywające ją skrzydła, ale nie zamierzała zadawać pytań. Trwało to chwilę, gdyż zaraz potem znalazła się w świecie którego nie rozumiała. Głośnym, pełnym przedziwnych maszyn przemykających z dużą prędkością. Potem chwila na plaży. Nie zdążyła się rozejrzeć, ale poczuła piasek pod stopami. I nagle twarde podłoże. Oktagram. Sala w podziemiach. I głos oznajmiający, że nigdy, przenigdy nie będzie sama. On zawsze będzie z nią, by nie poddała się ciemnościom.
Odetchnęła głęboko, uszczypnęła się w ramię. To chyba wciąż była wizja, jednak trochę bliższa rzeczywistości niż te, których doświadczyła przed chwilą. Schyliła się po flakonik leżący u jej stóp.
Funeris Venatio:
Buteleczka, mogła mieć około pół litra pojemności. Wyglądała jak mikstura leczenie ran, która widziała nie raz, lecz biła od niej moc, którą po wejściu do tego pomieszczenia myślała, że utraciła. Znowu była za zamkniętymi czerwonymi drzwiami, mając po prawej wielkiego byka i Funerisa w kajdanach.
Evening Antarii:
Otworzyła flakonik z napojem. Najpierw powąchała, starając się rozpoznać zawartość. Przypominało to miksturę stosowaną do leczenia ran, dodatkowo wzbogaconą o magiczne właściwości, tak bardzo jej potrzebne. Lecz uwięzionemu Funerisowi bardziej by się przydały, niż jej. Przeskoczyła przez kamienny murek oktagramu, podeszła do wielkiego byka, a potem uklęknęła przy aniele. Znów lekko uniosła mu zmęczoną głowę i przystawiła buteleczkę do ust, by mógł zaczerpnąć kilka łyków.
Funeris Venatio:
Funeris pił. Krztusił się, ale pił. ÂŁapczywie, zwilżając zasuszone i wyczerpane ciało. Butelka mikstury należała do niego samego i została dotknięta potęgą Zartata dokładnie w taki sam sposób, jak Kinraya kiedyś zwiększyła moc mikstur ratujących ich brata Gorna. Tym razem to jednak nie ona za tym stała, lecz ktoś zupełnie inny. Dla Funerisa, i dla Evening pewnie też, nie robiło to najmniejszej różnicy. Anioł po prostu stopniowo pochłaniał kolejne porcje. Jego ciało odzyskiwało jakby blask, znowu należąc do boskiej istoty, nie jej cienia. Co nawet może i ważniejsze, kajdany zaczęły słabnąć. Evening wyraźnie widziała, że jakby tracą na grubości, masie. Aż nie zostało po nich nic, a więzień poleciał do przodu.
Nawigacja
[#] Następna strona
Idź do wersji pełnej