Tereny Valfden > Dział Wypraw
Dziękuję Ci - Krew i ÂŁzy
Evening Antarii:
-Bractwo atakowane jest z wielu stron- zaczęła, stwierdzając fakt. - Nasi wrogowie rosną w siłę. Ale my też. Starcie z sektą może być bardzo wyrównane i tego właśnie się spodziewam. Walki, która będzie wymagała dokładności, bezbłędności. O zwycięstwie mogą przesądzić drobiazgi - jej własne słowa najpierw mocno ją niepokoiły. A potem stopniowo dodawała sobie i może też kompanom otuchy. Słowa nadziei na zwycięstwo płynęły prost z jej serca - tak po prostu czuła.
-Bractwo ma siłę. Będzie trwać nadal. Nawet jeśli kogoś z rycerzy zabraknie. To nie jednostka jest naszą mocną stroną... lecz ciężka praca i gotowość do służby. Każdy jeden z rekrutów może okazać się tak samo ważny jak jeden z boskich aniołów- kontynuowała. I można było odnieść wrażenie, że mówi to sama do siebie. Nie spojrzała bowiem na żadnego z mężczyzn. Swój wzrok i głos kierowała przed siebie.
Poprawiła na sobie płaszcz i upięła kosmyki, które przez wiatr wpadały jej na oczy.
-Podczas twojej nieobecności przyjęliśmy kilku członków. Jeden jest dość... nieporadny... Bractwo nie jest z niego dumne... Słyszałam o jego oszustwach. Za to drugi z rekrutów jest bardzo obiecujący. Członkowie Bractwa szkolili się, tak jak dawniej. Tylko na najwyższych stanowiskach panował mały... bałagan. Nie wiedzieliśmy po prostu czy masz zamiar wrócić... Jednak opanowaliśmy i to- zakończyła. I wysunęła się z Caledusem nieco naprzód, by dać mężczyzną porozmawiać. Swoje już wyjaśniła. A teraz koncentrowała się tylko na przyszłości, nie na przeszłości.
Funeris Venatio:
- Ten nieporadny to kto?
Evening Antarii:
-Aranu.
Funeris Venatio:
- Aranu... Aranu... Nie, nie słyszałem nigdy.
Evening Antarii:
Evening wzruszyła ramionami. -Teraz już wiesz. Oszukiwał dość mocno...
Nawigacja
[#] Następna strona
Idź do wersji pełnej