Tereny Valfden > Dział Wypraw
Prawdziwe czy nie? - to się jeszcze okaże
Armin:
- Dobranoc. - powiedziała trochę niewyraźnie Armin. Spojrzała się na Erena, który spał na jej ramieniu. Wyglądał jakby mu ulżyło, że opowiedział im o swojej przeszłośći. Delikatnie wstała, aby nie zbudzić jaszczura. Szła trochę chwiejnym krokiem do schodów. Ostrożnie weszła na górę. Zaczęła szukać pokoju numer 4. Gdy go nalazła, podeszła do niego i starała się go otworzyć. Zajęło jej to kilka minut, gdyż nie widziała zbyt dobrze. Kiedy w końcu otworzyła pokój weszła do niego, zamknęła drzwi i położyła się na łóżku. Nie minęła nawet minuta a maurenka zasnęła.
Kiedy zimowe słońce zawitało do jej pokoju, Armin obudziła się. Nie czuła się dobrze, ale też nie czuła się źle. Przez całą noc śniły jej się słowa jaszczura: Nie idź tam, proszę cię, zostań z nami, wszyscy których znałem i kochałem zginęli tam A może to nie była sprawka wulkanu, tylko smoka? Ta sprawa robi się bardziej skomplikowana... Czarnoskóra ogarnęła się i wyszła z pokoju. Zeszła schodami na dół i usiadła przy wolnym stoliku. Musiała się jakoś dobudzić.
Silion aep Mor:
Gdy siedziałaś troche niewyraźna przy stoliku podszedł do ciebie karczmarz. - Mamy kaca co? Oj nieźle wczoraj popiliście, swoją drogą mocną masz głowe. - zanim zdarzyłaś cokolwiek powiedziec karczmarz poszedl na zaplecze czy raczej kuchnie by wrócić z kuflem pełnym dziwnej zielonkawej substancji. - Masz mała wypij, to postawi cie na nogi. To koktajl ze świeżych warzyw i owoców, samo zdrowie. Zaraz wróci ci energia. - karczmarz uśmiechnął się do ciebie zadziornie po czym przysiadł się. - Co tak opijaliście wczoraj? Jaszczur całą noc przespał na podłodze a z samego ranka wyszedł bez słowa i teraz pracuje w stajni.
Armin:
Armin nie odpowiedziała tylko wzięła kufel do ręki i wypiła kilka głębokich łyków. Bardzo ją suszyło, więc wypiła prawie wszystko.
- Dzięki za koktajl. - powiedziała kobieta życzliwie. - A co do wczorajszej rozmowy to... Eren się otworzył i opowiedział nam co się stało na północy. Powiedział mi, żebym tam nie szła, bo zginę. - czarnoskóra wypiła resztkę picia i spojrzała na karczmiarza. - Czy naprawdę mogę tam umrzeć? Chyba po wybuchu nie jest tam tak źle. Poza ty muszę tam iść. - skierowała te słowa do mężczyzny patrząc na niego pytającym wzrokiem.
Silion aep Mor:
- No wiesz Eren jest zrozpaczony utrata rodziny do tego był pijany wiec mogl rozne rzeczy gadać. Najlepiej bedzie jak sama sie dowiesz. Mozesz tutaj zostac nie zabronie ci a szczerze mowiac polubiłem cie a mozesz takze isc i sprawdzic co tam sie dzieje, siedzac tutaj nic nie zdziałasz. - karczmarz poklepał cię po ramieniu. - Zrobisz jak uważasz chodz watpie aby było tam wciaz tak niebezpiecznie. Z rogu karczmy usłyszałaś głos niziołka.
- E karczmarz podaj no piwo!
- No cóż moja droga musze wracać do pracy! - rzekl do ciebie karczmarz po czym poszedl nalac piwo.
// Tak btw pisze sie "karczmarza" nie "karczmiarza" :D taka mała uwaga
// Jest 9:00 rano, na zewnątrz świeci słońce, temperatura wynosi 15 stopni Celsjusza, śnieg ktory napadal w nocy stopniał.
Armin:
- Dzięki za wszystko. Do widzenia! - zawołała z entuzjazmem kobieta. Wstała od stołu i odłożyła kluczyk na stół, poprawiła strój i wyszła z karczmy. Słońce próbowało się przebić przez zimowe chmury i nawet mu się to udawało. Armin faktycznie odżyła po koktajlu. Postanowiła jednak pójść w stronę wulkanu. Miała misję, którą musiała wypełnić. Szła żwawym krokiem przed siebie. Rozmyślała o jaszczurze i doszła do wniosku, że są do siebie podobni. Oboje stracili rodziny w tragicznych okolicznościach. A teraz muszą sami sobie radzić, bo nie mają praktycznie nikogo bliskiego koło siebie... Maurenka szła ścieżką cały czas intensywnie myśląć.
Nawigacja
[#] Następna strona
Idź do wersji pełnej