Tereny Valfden > Dział Wypraw
Prawdziwe czy nie? - to się jeszcze okaże
Silion aep Mor:
- Trudna sprawa, lepiej gdyby sam ci o tym opowiedział. Moge ci powiedziec tylko tyle że przeżył swego rodzaju traume. Mieszka tu bo karczmarz mu pozwala, prosty uklad on mu daje strawe i dach nad głowa, troche gorzalki a jaszczur dla niego pracuje, rabie drewno, sprzata stajnie i tym podobne. Jego jedynym przyjacielem w tym momencie jest karczmarz. Ale to nas nie dotyczy! Za Erena! Zdrowie! - krasnolud polal gorzalki po czym podal ci kieliszek.
Armin:
- Za Erena. - powiedziała po cichu Armin. Wypiła kieliszek gorzałki i znowi się skrzywiła. Odstawiła naczynie na stół i starała wszystko poukładać sobie w głowie. Teraz wolała uważać na jaszczura, nie chciała mu bardziej wchodzić w drogę. Była jeszcze młoda godzina, więc czarnoskóra postanowiła pozostać ze swoim nowym towarzyszem.
- A może ty coś wiesz o wulkanie na północy? Obojętnie co, mogą być nawet plotki. - spytała się krasnoluda. Wydawał się miłą i ciepłą osobą. Może taki był a może była to sprawka gorzały?
Silion aep Mor:
- Ja nic nie wiem ale Eren wie, po twoich oczach widze ze sie go obawiasz tak wiec chodz, pojdziemy razem. - krasnolud wstal, wzial flaszke i ciebie za reke, podeszliscie do jaszczura ktory siedzal z zalozonymi nogami plecami do was z zamknietymi oczami. Jaszczurzyca po drugiej stronie kominka widzac was odeszla i usiadla przy stoliku. - Mówiłem spadaj mała, głucha jesteś? - rzekl do was jaszczur. Krasnolud widzac całą sytuacje zwrocil sie do jaszczura. - Eren co ty taki nie w humorze dzisiaj, jak witasz nowego gościa?
- A daj spokój Sorusie! Nigdy nie bede miał dobrego dnia, cholerne wspomnienia wracaja. - rzekl do krasnoluda. - To napij się z nami! - usiedziscie obok jaszczura po jego prawej stronie, krasnolud postawil butle i po chwili polal do trzech kieliszku, podał je wam. - Na rozluźnienie relacji miedzy nami. Zdrowie!.
Zdrowie! - mruknal jaszczur.
Armin:
- Zdrowie. - powiedziała kobieta cichym głosem. Armin pochwyciła kieliszek i wypiła jego całą zawartość. Praktycznie przyzwyczaiła się do palącego uczucia w przełyku. Miała teraz okazję zacząć nieudaną rozmowę od nowa.
- Może zacznijmy naszą rozmowę od początku. - maurenka westchnęła. - Jestem Armin i jak wcześniej wspominałam chciałabym się czegoś dowiedzieć o wulkanie. Powiedzmy, że mam tam sprawy służbowe... - czarnoskóra skończyła swoją wypowiedź w nadzieji, że tym razem Eren będzie bardziej pomocny.
Silion aep Mor:
Jaszczur wciaz milczał. Krasnolud w tym czasie zaczął. - A wiec tak droga Armin to jest Eren jak juz wiesz a ja jestem Sorus tutejszy bywalec. - krasnolud chetnie uścisnął ci dłoń. - No Erenie nie badź taki naburmuszony!
- Oj no dobrze, witaj Armin. - rzekl beznamietnie podajac ci dłoń, widać było że coś go trapi. Po kilku kolejnych opróżnionych kieliszkach jaszczur się otworzył zaś tobie było wyraźnie wesoło i szumiało ci w głowie.
- Przepraszam cie mała za moją szorstkość poprostu bardzo męczą mnie wspomnienia związane z tamtymi górami Bo wiesz.... - nie dokonczyl bo krasnolud mu przerwal. - Nie zameczaj sie tak Erenie, Zdrowie! - wypiliscie kilka kolejek. Troche przypity jaszczur objal cie ramieniem po czym kontynuował. - Nie wiem po udajesz sie w tamte strony lecz wiedz ze czeka cie tam pewna śmierć. Ja... Ja... Cos o tym wiem... Moja... Rodzina... Cała moja wioska... Została... Została spalona. Z tym ze to raczej nie był wulkan gdyż nad wioska unosił się wielki cień. To nie mogł być wulkan, Zdrowie! - tym razem jaszczur polał. - Nie idz tam, prosze cie, zostań z nami, wszyscy których znałem i kochałem zginęli tam. - jaszczur zaplakał po czym zasnał na twoim ramieniu. Krasnolud sie wtracil.
- Niech spi, zostaw go! Jakies poltora miesiace temu jego wioske u stop wulkanu spalil ogromny cien, przezyl tylko on, przez jakis czas tułał sie aż trafił tutaj i juz tutaj został. Ale dosc gadania pasuje isc spac! Bywaj Armin! - krasnolud wstal i udal sie do swojego pokoju, ty zas zostalas ze spiacym jaszczurem na ramieniu.
// Jest godzina 23:15.
//Otrzymujesz kare: Upojenie alkoholem
Nawigacja
[#] Następna strona
Idź do wersji pełnej