Tereny Valfden > Zakończone wyprawy
To państwo zasługuje na to, by je ocalić. Kontynuuj moje dzieło!
Hope:
W orgii uczestniczył jedynie Gomez i osiem kobiet. Na widok Salazara zaczął się wycofywać.
Canis:
Posłał zjawy do niego, by stanęły za nim, zablokowały mu możliwość ucieczki. Jaszczur posłał dłoń przed siebie i śląc energię mortokinetyczną oplótł jego nogi uniemożliwiając mu ruch, zacisnął pięść zwężając obręcz energii uniemożliwiając mu wykonanie najdrobniejszego ruchu bez obalenia się. Tak trzymał dalej. Próbować? Nie wiem... moze niewarto? Może lepiej pułapka? Może spróbować?
- Chcę porozmawiać. Tylko czy mam z kim? A może z czym? - Zapytał Gomeza dalej idąc do niego na odległość 10 metrów.
Drugą ręką odpiął od korpusu miejsce, gdzie uwięziony był węgielny kamień, zdolny do wykonania, być może nie idealnie precyzyjnych, ale jakichś rysunków. Jaszczur drugą dłonią chwycił go za pośrednictwem mortokinetycznej energii i posłał w pobliże ciała Gomeza. Przypominając sobie nauki z paktu zaczął prędko rysować węglem na posadzce wzory i okręgi, napisy i szlaczki, tworząc pułapkę na demona wokół ciała Gomeza.
Po wykonaniu rysunku stanął na obręczy pułapki, puścił kamień węgielny z mortokinetycznego uścisku zaś zjawy w wokół tworząc pierścień i uniemożliwiając Gomezowi opuszczenie go, nawet gdyby demonem nie był. Nadal pozostawał w uścisku mortokinezy na nogach...
- Czy chcesz mi coś powiedzieć? - Zapytał kontynuując.
//Opisuję na przód w razie gdyby nie było reakcji w czasie pochwycenia go za nogi itd, aby popchnąć to, oczywiście w razie innego przebiegu reaguję inaczej...
3x Zjawa
Gomez:
Kiedy Gomez uwięziony był pomiędzy zjawami, zaś Salazar skupiony był na rysowaniu symbolu kobiety rozpierzchły się po pomieszczeniu. Tylko dwóm udało się uciec z sali, pozostałe zostały zaszlachtowane przez upiorne sługi jaszczura. Watażka starał się nie wykonywać podejrzanych ruchów. Wiedział, że jego szanse na kontratak są nikłe, postanowił poddać się woli agresora do czasu zyskania przewagi.
- Co to ma kurwa znaczyć!?
Canis:
- Dobra, nie marnujmy czasu. - powiedział rezygnując z rysowania i zostawił kamień węgielny. Cholerne zdziry, zwołają zaraz jego straż... nie mam czasu... Jaszczur rozkazał impulsem energii zjawom zaatakować Gomeza, dokładnie jego kończyny, by przebiły ramiona i jego nogi swymi szponami, unieruchomić go kompletnie. Po czym rozłożyć, by dać jaszczurowi pełen dostęp do jego głowy.
Trzy zjawy rzuciły się do ataku, dwie zaatakowały nogi i przebiły je szponami, następnie rozszerzyły je. trzecia zjawa stojąc twarzą do pleców Gomeza, przybyła i i wbiła w ramiona, którymi starał się odegnać zapewne napastników lub coś robić. zjawa rozłożyła swoje dłonie ze szponami zmuszając Gomeza w formie litery X
//Coś takiego o http://i61.tinypic.com/2emec5g.jpg
Jaszczur podszedł do niego i położył dłoń na wierzgającej się z bólu i dezorientacji głowie. Zbliżył się na 20 centymetrów i całkowicie wyraźnie czuł energię magiczną duszy Gomeza. Jaszczur skupił się i zaczął tworzyć od własnej duszy, do duszy przeciwnika pasożytnicze połączenie, by zacząć wchłaniać duszę. Jaszczur pokierował dłonie ku głowy jeńca, wtem energia magiczna duszy zaczęła reagować. Energia strumieniem z kierunku ust zaczęła płynąć w kierunku ust a właściwie do duszy jaszczura. Chwilę trwało transportowanie, gdy strumień się zmniejszał, aż wreszcie skończył. Wiezień opadł bezwładnie spętany łańcuchami, był już martwy. Lisz czując w sobie nową, dodatkową energię wyssaną z przeciwnika zaczął oddziaływać na nią. Zaczął przeobrażać ją w życiodajne płyny i związki odżywcze potrzebne dla organizmu, które miało odtworzyć i zregenerować uszkodzenia organizmu, w końcu dawno się nie pożywiał.
//Gomez umarł zatem...
Jednak to nie był koniec, potrzebował jeszcze głowy, dowodu... Jaszczur sięgnął po żelazny bułat przy swoim pasie. Przymierzył się i wyprowadził cios w gardło martwego już Gomeza. Salazar nie był w stanie dokonać czystej dekapitacji czaszki, więc wyrwał bułat z miejsca, w które wbił dotychczas, i zadał analogiczne cięcie na wysokości szyi z drugiej strony, chcąc odciąć głowę Gomeza.
Hope:
Nagle rozniósł się dźwięk alarmu. Dziedziniec wypełniły krzyki żołdaków. Salazar zmuszony był pozostawić chaos, który wywołał za sobą.
Nawigacja
[#] Następna strona
Idź do wersji pełnej