Tereny Valfden > Dział Wypraw
Burdel na kółkach
TheMo:
Niziołek skinął głową, a blondynka ujęła cię za dłoń i zaprowadziła na pięterko. Gdy otworzyła drzwi ukazał ci się przytulny pokoik. Oczywiście w kolorach czerwieni. Na środku stało wielkie łoże z baldachimem. Na nim znajdowała się jedwabna pościel i puchowe poduszki. Nastroju dodawały też świeczki dając naturalne światło i ciepło. Nadja od razu wzięła się do roboty. Pocałowała cię, a jej dłonie zawędrowały do rozpięcia zbroi, by zrzucić z ciebie cały niepotrzebny ciężar.
//ÂŁadny opis = łady talent <papiez>
Adaś:
Trzeba przyznać że od progu zaczęło się robić bardzo, ale to bardzo przyjemnie. Nadja od razu zaczęła się brać do opłaconej pracy, nie ukrywam podobało mi się to. Ale w podświadomości jednak pozostawało poczucie obowiązku dla którego tu się znalazłem. A jak to mamusia uczyła, najpierw praca potem zabawa... choć w sumie ta zabawa jednak nad wyraz kusiła...
Kiedy Blondyneczka powoli próbowała się uporać z moją zbroją, ja w międzyczasie zacząłem rozluzowywać rzemyki którymi była związana jej sukienka na plecach. W międzyczasie jednak poczucie obowiązku wygrało, więc postanowiłem zapytać:
-Mam nadzieję że opowiesz mi co dzieje się w tym mieście?
//:Widzę że Ci zależy xD
TheMo:
//To ty chciałeś zaruchać xD
- Ta branża zaczęła robić się niebezpieczna. Ale Cyppir nas chroni. Jeśli chcesz coś wiedzieć to zapytaj jego.Poza tym czasem znajdę się w objęciach silnego mężczyzny. Jak na przykład teraz.
Odsunęła się od ciebie na krok i zrzuciła suknię. Jej piersi uwolniły się spod krępującego materiału, a łono stało teraz otworem przed tobą. Przybliżyła się do ciebie i zasypała pocałunkami.
Adaś:
//:Sorry za brak aktywności, ale ostatnio za dużo się działo i nie miałem zbytnio czasu.
Odwzajemniałem pocałunki, równocześnie przyciągając Nadję coraz bliżej i delikatnie masując jej już nagie pośladki. Zręcznie w pocałunku obróciliśmy się o sto osiemdziesiąt stopni, delikatnie masując ją po całych plecach i pośladkach powiedziałem:
-Mało rozmowa jesteś, ale nic nie szkodzi.-Powiedziałem szeroko się do niej uśmiechając.-Pomóż mi ściągnąć do końca zbroję.
TheMo:
//Luz
Nadja nie musiała długo się męczyć z pozostałymi zapięciami. Widać, była w tym doświadczona. Kilka zręcznych ruchów jej palcami i na ziemie opadły wszelkie mithrilowe części zbroi. Następnie ściągnęła twoje spodnie i oboje byliście jednakowo ubrani. A raczej nieubrani. Ponownie rzuciła ci się na szyję i zaczęła prowadzić w stronę łoża. Wylądowaliście na nim, a ona oddała ci inicjatywę.
Nawigacja
[#] Następna strona
Idź do wersji pełnej