Tereny Valfden > Dział Wypraw
Burdel na kółkach
Adaś:
-Karczmarz przynieś piwa na koszt tego tu!-Krzyknąłem, po czym pomogłem towarzyszą pobitego go dźwignąć. Gdy ten już siedział, spojrzałem na wciąż stojącego tu maurena i posłałem mu niemą komendę mówiącą wypierdalaj. Jak już ciapaty się oddalił, usadowiłem się na przeciw pobitego i grzecznie spytałem:
-O co poszło?
TheMo:
Pobity zaczął mówić, a raczej bełkotać.
-A paaanie. Dyć tu dziefffffcynka bardzo ładna to jo podchoco i miło godom jakby mie mogło usce... uszcen... uczeszcz... no jak dobrze robi. I żem chcioł opaczyć cy wszencie ma tokie pikne rzecy mo, a tyn ciorny jak wykurwił![/i]
Adaś:
-A to Panie orientujesz się kim ten ciapaty był dla niej? Może do jego żony uderzyłeś skoro się tak rzucił na ciebie?-Powiedziałem, jakoś nie będąc jeszcze zachwyconym z tego co słyszę. Co by nie było to jakieś konkretne wiadomości nie były, a do tego mogły mnie zaprowadzić od do zwykłego sporu między klientem a dziwkom, co sprowadziło na tego pierwszego jej wykidajłę albo innego alfonsa.
TheMo:
Pijany tylko wzruszył ramionami. Jeden z jego kolegów przybiegł z prowizorycznym opatrunkiem. Wydawał się być równie trzeźwy co ty. Przyłożył wilgotną szmatkę do siniaków na twarzy jego towarzysza i przejął inicjatywę rozmowy.
-Przychodzi z nią i pilnuje, by nikt się do niej nie dobierał. Dopiero kiedy zapłaci pozwala ją wziąć na górę. Opiekun jakiś czy co.
Adaś:
-Od kiedy w tym kraju dziwki mają ochronę na ulicach?! Aż ciężko w to uwierzyć!-Powiedziałem udając lekko zbulwersowanego, choć w sumie byłem bardziej zaskoczony. Niby nie od dziś wiadomo że w bardziej luksusowych zamtuzach, a co za tym idzie droższych, zawsze na parterze jest ochrona w pogotowiu. Ale żeby zwykłe ulicznice miały swoich ciapatych ochroniarzy? Co się w tym mieście działo jak mnie tu nie było?
No ale postanowiłem pociągnąć jeszcze bardziej za język, a okazja ku temu jest w końcu mam nowego rozmówcę!
-I to tylko ta jedna ma takiego ochroniarza, czy już się to rozprzestrzeniło jak franca w burdelu?
Nawigacja
[#] Następna strona
Idź do wersji pełnej