Tereny Valfden > Dział Wypraw
Sen na jawie czy jawa we śnie?
Rodred:
- Zabiorę cię do świat pięknego i odległego. Pełnego przyjemności i rozkoszy. Objęła cię jedną ręką w pasie i pocałowała w policzek. - Czemu się troszczysz o ten świat? Jak widziałeś popadł w ruinę. Zabiorę cię na przejażdżkę jakiej nigdy nie przeżyłeś i pewnie już nigdy nie przeżyjesz. Ponownie się uśmiechnęła. Zwróciła konia w kierunku jednej ze ścian przy bramie i ruszyła stępem w jej kierunku. Na ścianie otworzył się portal. Przez jego zwierciadło zobaczyłeś piękną krainę pełną najwyższej jakości wina. Na polanie miękkiej jak pierze zobaczyłeś grupkę rozochoconych elfek w prowokacyjnych pozach już cię oczekujących. - Poznasz moje koleżanki. Prawdopodobnie znowu się słodko uśmiechnęła ale ciężko ci to sprawdzić siedząc przed nią.
Silion aep Mor:
- No niech ci bedzie! - rzekl. - Nie mam ochoty sie sprzeczac! - ruszyli galopem w strone sciany, nagle pojawil sie na niej portal w ktorym krasnolud ujrzal ciekawe widoki. Coś czuje ze to sen, niech mnie ktoś uszczypnie! Po chwili krasnolud i "kobieta" znalezlisie po drugiej stronie portalu. - Tak dla scislosci, jestes elfka? Jak mam sie do ciebie zwracac? - Sil zapytal smialo, nie czul juz skrepowania.
Rodred:
Karina była przepiękna. (Nie tylko ze względu na kobiety) Przeżyłeś z nimi niesamowite godziny rozkoszy. Nie masz pojęcia ile to trwało, ale jak każdy w końcu masz tego dość. One jednak są nie wyżyte. Nie zauważają twoich dyskretnych prób wyślizgnięcia się. Zacząłeś rozglądać się za wyjściem. Niestety niczego mu podobnego nie widzisz. Zaczynasz czuć, że jeżeli ta sytuacja pociągnie się dłużej to nie skończy się to dla ciebie dobrze. Szczególnie, że stają się one coraz bardziej brutalniejsze. Twój ekwipunek wraz z ubraniem rozrzucony jest po całej polanie.
spostrzegłeś, że słońce jest cały czas w tej samej pozycji.
Silion aep Mor:
Krasnolud wyrwal sie kobietom, najprawdopodobniej tez demonom ktore go obłapiały, po czym wstał:
- Co wy na to żebyśmy napili sie winka po czym wzieli kapiel w potoku, a potem mozna wracac do czego. Dajcie mi chwilke wytchnienia, nalegam napijmy sie! - krasnolud staral sie jakos zagadac niewyzyte osobniki dopoki nie wymysli planu ucieczki. Powoli Sil zblizal sie w kierunku topora.
Rodred:
Jesteś wyczerpany i masz chwiejny chód. Byłeś już ledwie kilka metrów od topora kiedy wylądowała na nim naga piękność, która cię tu zabrała. Rozłożyła skrzydła przysłaniając słońce. Powiało chłodem i przeszła cię gęsia skórka. Nie wiedząc kiedy jej palce wydłużyły się i w efekcie przemieniły w ostre jak brzytwa szpony. Jeden z nich podstawiła Ci pod gardło zmuszając cię byś spojrzał jej w oczy. - Krasnoludek ledwie do nas dotarł i już ma dość? Nie masz się czym przejmować. Przyzwyczaisz się, mamy całą wieczność. Uśmiechnęła się ujawniając kły. W cieniu swoich skrzydeł nie wyglądała już tak pięknie.
- Chyba że zachciało ci się uciekać? Zaśmiała się, nie był to jednak już taki słodki śmiech. - My cię tu potrzebujemy, będziesz nam płodził małe demonki aż do kresu swych dni. Hmm, który nigdy nie nadejdzie. Za jej plecami spostrzegłeś demonicznego konia, który cię tu przywiózł i teraz chodził niespokojnie po polanie. Wyraźnie czuł się tu obco. Jego kopyta kłóciły się z tym światem rozwarstwiając go. On zerkał niespokojnie na demonicę.
Ty znowu skupiłeś wzrok na niej. - Chciałeś się napić? Ależ oczywiście! Pij na zdrowie, pij na płodność! Obok wystrzeliła wysoka fontanna alkoholu. Czujesz ogromną pokusę by go skosztować.
- Piwo! Kobiety! Czy to nie to o czym zawsze marzyłeś?
Zrozumiałeś, że rzeczywiście jest to to o czym marzyłeś. Zrozumiałeś jednak, że po tych przeżyciach, już nigdy nie skosztujesz rozkoszy współżycia pamiętając o tej, która cię spotkała. Czy tak samo będzie z piwem?
Nawigacja
[#] Następna strona
Idź do wersji pełnej