Tereny Valfden > Dział Wypraw
Sen na jawie czy jawa we śnie?
Silion aep Mor:
Wracajac zmeczony z areny po ciezkiej walce w fatalnych warunkach krasnolud popijajac alkohol rozmyslal o swoim zyciu.
Ach... Kiedys bylo podobnie... Ale teraz juz nie musze dowodzic grupa przyjacioł... Jednakze nie chcialbym wrocic do tamtych lat... O matulu, ile bym dal by móc znow spotkac moich martwych przyjaciol... Nie... Nie bede zaprzatal tym sobie glowy... - krasnolud bijac sie z myslami kierowal sie w strone domu.
Nazwa wyprawy: Sen na jawie czy jawa we śnie?
Prowadzący: Rodred
Uczestnicy: Silion aep Mor
Warunek dołączenia: Bycie Silionem
Rodred:
Znużony spocząłeś na łożu odkładając swój sprzęt i rozciągając nogi. Położyłeś się i szybko ogarnął cię sen. Momo twoich starań by zapomnieć o tym incydencie zobaczyłeś ich. Twoi przyjaciele zeskakują z wozów chwiejąc się na nogach. Trunek wylewał się im z ust. Byli tak pijani, że nawet nie mogli go przełknąć. Sam czujesz się lepiej. Jesteś nawet w stanie utrzymać swój topór i oczywiście kufel. Spojrzałeś na przeciwnika. Zobaczyłeś potężną postać. Mierzyła na oko 7 metrów jej rozpiętość ramion to 3 metry. Jego skóra wygląda jakby była zrobiona z kamienia. Wokoło niej zobaczyłeś pulsującą przestrzeń i rozchodzący się ciemny dym.
1x Demoniczny behemot.
Zobaczyłeś jak istota ryknęła i stanęła na 4 łapach. W krótkiej szarży rozpędziła się i przebiła obu twoich przyjaciół na wylot, przy okazji spychając karawanę w otchłań. Obrócił się w twoją stronę rycząc tryumfalnie. Zobaczyłeś jak ciemna przestrzeń rozszerza się ogarniając świat, krusząc skały, zabijając wszystko co żywe.
Silion aep Mor:
Krasnolud wypil boski napoj z kufla po czym zacisnal mocno dlonie na trzonku topora. Bestia spojrzala na niego, gotowala sie do szarzy. Zaatakowala probujac przebic krasia, Sil oblizał wargi po czym w ostatnim momencie odskoczyl w bok najbardziej jak sie tylko dalo. Behemot zdezorientowany spadl w otchlan.
Rodred:
Rzeczywiście spadł w otchłań ale nie sam. Nim się krasnolud zorientował bestia zagarnęła go szponami. Razem teraz spadali w głęboką otchłań. Słyszysz jak bestia się śmieje. W pewnym momencie złapała cię bezceremonialnie lecącego obok niej i przebiła szponami. Odrzuciła cię w mrok. Zobaczyłeś przed sobą długi ciąg jelit, które wypadły ci z brzucha. Zacząłeś spadać w bez denną otchłań. W pewnym momencie przestałeś nawet słyszeć śmiech demona. I w tedy upadłeś. Obudziło cię przeraźliwe skrzypnięcie twojego łóżka. Leżysz na nim. Jest pogodny słoneczny dzień. Gdy wysiliłeś słuch usłyszałeś nawet ćwierkające ptaki. Boli cię brzuch, ale jesteś w pełni sprawny.
Silion aep Mor:
- Aaa! - krasnolud krzyknal budzac sie, usiadl na niewygodnym lozku. To na szczescie tylko sen, okropny sen! Masakra! Wspomnienia znow wracaja. Musze sie napic! - Sil wstal z loza, po szym odnalazl swoja manierke "niedopitke", usiadl na fotelu po by zanuzyc sie w przepalance.
Nawigacja
[#] Następna strona
Idź do wersji pełnej