Tereny Valfden > Dział Wypraw
Na drodze ku zrozumieniu- Demetris
Demetris:
-Więc nie miałeś sobie równych w podróżowaniu?- uśmiechnęła się serdecznie. -Hm... W takim razie wskakuj - wysunęła do niego delikatnie dłoń, by mógł na nią wejść- Ruszymy do totemu. Znasz do niego drogę? Jeśli tak, to prowadź. To jakieś ważne miejsce?- zagadnęła jeszcze. Była ciekawa dokąd spieszy Pan Robaczek, by zdążyć przed zimą.
Progan:
Kuśtykając i pełznąc robaczek wszedł na dłoń dziewczyny, a potem hyc hyc, w oka mgnieniu wdrapał się na jej ramię. Pomogły mu w tym fałdki, rzecz jasna ubrań, a nie dziewczyny!
- Chudzina z Ciebie - pokosił na nią oczy i dodał - Ani tym by się sikorka nie najadła, ani zimy byś nie przetrwała. Eh... do Totemu to Ty też się nie zmieścisz.... - rzekł i wskazując laskę kierunek rzekł
- Tam, Pędraczku - powiedział i opierając dwie mini-rączki na mini-laseczce spytał
- To nie wiesz co to Totem? To taka wielka świątynia! Większa od Ciebie! Drewniana, w środku pusta! Dobrze nam tam, wszystkim małym - rzekł i zaśmiał się życzliwe i przyjaźnie.
Demetris:
-A tam chuda... Ja nie muszę zbierać tłuszczyku na zimę. Przez cały rok mogę jeść tak samo. Zimy nie przesypiam, jak wy. Ciepła wełna robi mi za ochronę. Teraz jeszcze... - popatrzyła w niebo. -... jest dość ciepło. Jak na astas, oczywiście. Spadnie śnieg, przyjdą mrozy, wtedy wystarczy, że znajdę cieplejsze odzienie- wyjaśniła. Domyślała się, że Pan Robaczek wiele już w życiu widział, wiele słyszał, także znał sposoby ludzi, elfów itp na ochronę przed zimnem. Odgarnęła rude kosmyki za ucho, co by nie przeszkadzały stworzonku w podróży.
-Hah, pewnie, że się nie zmieszczę... Mi wystarcz, że do wyciągnę do ogniska dłonie, od razu zimno ustępuje. A potem śpię na wygodnym łóżku po grubą kołdrą. Drewniane Totemy chyba nie są zbyt dobrym miejscem dla elfów na zimę. Tam? - zaczęła iść w wyznaczonym laseczką kierunki. -Jak każesz. Więc w Totemie spędzacie zimę? Wszystkie "pędraki" tam zimują? Pewnie wesołe miejsce z tej świątyni.
Progan:
- Pędraczki, to takie młodziki, jak Ty! A w Totemie to tylko elita, ekhe, ekhe, starsi! - powiedział staruszek - W Totemie na zimę zawsze ciekawe osobistości! Raku jest najlepszy w grę w kamyki, a Grrabek w listki i płatki! Noo i występy madam Violly, ćmy! Eh! Można siedzieć, popijać kropelki wody albo miodku, opowiadać historie życia!
Demetris:
-Och... Zapamiętam, pędraki to młodziki. Aż żałuję, że się tam nie zmieszczę. Zatem starszyzna wcale się nie nudzi, wśród tylu rozrywek. Ja, gdy byłam jeszcze młodsza, nie grałam ani w kamyki, ani w listki i płatki. Urządzaliśmy sobie zawody z rodzeństwem na celność strzałów z łuków. Oczywiście robiliśmy to po cichu, daleko od domu, żeby rodzice nie dowiedzieli się o zabawach bronią - uśmiechnęła się na to wspomnienie. -Potem po cichu wracaliśmy do domu i niepostrzeżenie odkładaliśmy broń. Teraz nie strzela się dla zabawy, ale żeby przeżyć. No ale... Wygodnie ci tam? Wiesz, jak daleko jeszcze? ÂŚwiat pewnie wygląda inaczej z perspektywy ramienia elfki, co nie?- zaśmiała się.
Nawigacja
[#] Następna strona
Idź do wersji pełnej