Tereny Valfden > Dział Wypraw
Na drodze ku zrozumieniu- Demetris
Progan:
- To zależy... Czy pomoże czy zdepcze? - zapytał... rabaczek.
Demetris:
-ÂŁoo...- rudowłosa zachwyciła się małym stworzonkiem. Podeszła do niego i nachyliła się. Elfim okiem dostrzegała wiele szczegółów. Na przykład to, że robaczek miał laseczkę do podpierania się. Całkiem miła z niego... ee... gąsienica! -A w czym potrzebujesz pomocy, mały?- ukucnęła naprzeciwko niego. Pewnie dla niego, z tej perspektywy, Demi musiała wyglądać jak wielkolud. Wlepiła swoje zielone oczy w tego zwierzęcego jegomościa.
Progan:
- Tylko nie mały, pędraku! Chodziłem po tym lesie, kiedy Ty jeszcze siedziałaś w kokonie u swej matki - powiedział staruszek i tupnął laseczkę w kawałek drewna.
- Nie te lata... Dojść nie mogę do celu mojej kolejnej wędrówki.
Demetris:
-Och, wybacz!- nie chciała przecież obrazić Pana Robaczka. Choć istotnie, jest dość małym stworzonkiem. Mimo wszystko ucieszyła się, że poznała pierwszego mieszkańca lasu. -Dokąd się wybierasz? Na drugi koniec polany? A może dalej w las? Chętnie ci pomogę w tej przeprawie, tylko powiedz dokąd zmierzasz - dla Demetris przejście przez las nie stanowiło większego problemu. Ale taki Pan Robaczek mógł mieć jakieś problemy. Za wysoka trawa, strumyk, ptaki wysoko w górze, szukające pożywienia... Aż się wzdrygnęła na samą myśl, że jej nowy przyjaciel mógł wylądować w dziobie jakiegoś ptaszyska. Chwilę potem przypomniała sobie jednak, że takie jest właśnie koło życia. Jedno z praw, którymi rządzi się przyroda.
Progan:
- Kiedyś Pędraku - powiedział pouczającym głosem staruszek - Nie było takiego lasu, którego bym nie przeszedł! Ha! Jednak czas płynął, z urwipołcia przerodziłem się w dziadygę w swojej Norce Pod Liściem I Kamykiem. Teraz zaś chciałem znowu poczuć przygodę! Ale zbliża się zima, a ja jestem w połowie drogi do Totemu!
Nawigacja
[#] Następna strona
Idź do wersji pełnej