Tereny Valfden > Dział Wypraw
Na drodze ku zrozumieniu- Demetris
Demetris:
Nazwa wyprawy: Na drodze ku zrozumieniu - Demetris
Prowadzący wyprawę: Progan
Wymagania do uczestnictwa w wyprawie: ukończenie zadania szkoleniowego u Respeva
Uczestnicy wyprawy: Demetris
-Las! Oczywiście, z chęcią. Do zobaczenia! - pożegnała się i ruszyła w stronę lasu. A nie było w tym żadnej przesady. Potrzeba przebywania na łonie natury i chronienie jej, płynęło w żyłach Demetris. Najwyraźniej w okolicznym lesie coś na nią czeka. Przeznaczenie? Albo ślepy los.
Opuszczając już ostatnie zabudowania Efehidonu, gdy miała pewność, że nikt jej nie słyszy, nikt nie widzi ani nie śledzi (bo i po co?), zaczęła nucić sobie piosenkę. Prostą, niezbyt znaną, ale idealnie wpasowującą się w sytuację długouchej. -Drogi Lesie, kręta drogo!... I ty piękna górska wodo. Jak daleko w kilometrach...
A jak blisko mego serca- na szczęście "daleko w kilometrach" nie miała, więc jej radość była większa. To, co znała w Elanoi było i tu - na Valfden. Choć nieco inne i jakby nie to samo, lecz podobne. Wszak drzewa i tu, i na kontynencie są takie same.
Po chwili przestała sobie nucić wesołą melodię, a skupiła się na własnych krokach i na tym jak drobne patyki łamią jej się pod stopami, szyszki rozłupują się, a ukryte wysoko w koronach drzew ptaki mówią do niej.
Szła przez las. Wdychała woń świeżego powietrza, żywicy, igieł sosnowych...
Progan:
Doszłaś do polany. Polana jak to polana, ale to właśnie na tej polanie usłyszałaś
- Hej, hej, pędraku... Swój czy wróg? - zawołał głos jakiegoś staruszka.
Demetris:
Z zamyśleń wyrwał ją głos starca. Nie widziała w nim zagrożenia. Odszukała go pospiesznie wzrokiem.
-Oczywiście, że swój!- zawołała do niego. Staruszek siedział samotnie na polanie... Pewnie wolał wiedzieć, co za licho wkracza na jego teren. -A raczej swoja. Jestem Demetris i na pewno nie mam zamiaru robić nikomu krzywdy. Proszę się nie bać- dodała jeszcze poprawiając wplecione we włosy piórko. Podeszła do mężczyzny uśmiechając się po prostu.
Progan:
Dziewczyna nie obcowała z przyrodą od dawna. ÂŻadnego starca bowiem nie było.
- Pomylony pędrak? - zapytał głos staruszka
Demetris:
-Nie... nie pomylony...- rozejrzała się wokół. Szukała skąd pochodzi ten dźwięk staruszka. Spojrzała pod stopy i na gałęzie drzew. -Pokażesz się? Kim jesteś?
Nawigacja
[#] Następna strona
Idź do wersji pełnej