Tereny Valfden > Dział Wypraw

Na drodze ku zrozumieniu - Nessa

<< < (3/5) > >>

Nessa:
Niech go diabli. I wszyscy święci. Dan ewidentnie powielał opinię wielu, jednak do tych wielu należała i elfka. Wiedziała o tym, jak powstał Konkordat, i zresztą widywała niektórych z obecnych jego członków jeszcze w Ostoi. To było wieki temu... Wtedy nie wydawali się tak pobożni i kochający naturę, co czasami Nessę drażniło. Nie mogła sobie, jednak przypomnieć, czy to ci sami, których charakteryzowała zbędna przemoc, brak poszanowania dla otoczenia czy plunięcie na wszystkich bogów, którzy tylko w chwilach trudnych stawali się najważniejsi.
- Jeszcze nie trafiłam i tu jest problem. Właśnie próbuję "wsłuchać się w las" - uśmiechnęła się odrobinę skrępowana. Liczyła, że chłopak i teraz ją zrozumie. Wyjątkowo bystry jak na kogoś tak nieostrożnego., by wpaść w sidła. - Jajecznica jest kusząca, ale może to pokusa, której muszę się oprzeć? - teraz już zaśmiała się radośnie. I szczerze. Kto wie, co zaplanowali sobie jej, możliwi, przyszli towarzysze. W końcu teraz miała chronić, a nie niszczyć.

Progan:

Dan zwinął linę w którą sam wpadł, przyczepił ją sobie do pasa, bo a nóż widelec kiedyś mu się przyda. Poza tym był z tych, którzy to nie śmiecili w lesie.
- Ha! Znam dużo groźniejsze pokusy! - zażartował sobie - Jajecznica pomimo tego iż z jajek nie powinna zaszkodzić w Twoim duchowym treningu. Odmówimy modlitwę, obiecuję! - zaśmiał się. Kiedy już się oporządził stanął przed Nessą.
- To jak? Małe polowanie? Dostałem zlecenie na wilcze skóry, grosz się przyda.

Nessa:
   Długoucha odetchnęła z ulgą. Oczywiście nie tak, by nieznajomy mógł to dostrzec. Lubiła ludzi, którzy dbali o porządek i rozdzielali dobra ludzkie od tego co charakterystyczne dla najbardziej pierwotnej natury. W końcu taka lina mogła zrobić krzywdę jakiemuś ciekawskiemu stworzonku. O, elfka myślała, jak prawdziwy ekolog. Czy tam strażnik przyrody.
- Z wilkami samotnie możesz mieć problem. Wataha może nie być przyjaźnie nastawiona - powiedziała dość kąśliwie, jakby nawiązując do wpadki Dana. A przynajmniej liczyła, że tak to zabrzmiało. Sama siebie musiała odwieść od pomysłu polowania. Jej przyszłym przełożonym na pewno by się to nie spodobało, a poza tym Tinuviel próbowała zrobić... osobowościowy regres. Tak chyba można to określić. Konkordat pojawił się dla niej o te kilka lat za późno, bo kiedyś pasowałaby do tej organizacji idealnie. Teraz po prostu musiała sobie przypomnieć, jak to było, kiedy dopiero przekroczyła portal. - Ja naprawdę cię rozumiem - wyjaśniła szybko. - Po prostu dla mnie jest koniec z polowaniami. Obędzie się bez wykładu o bezsensowności zabijania. Sama najpierw muszę się nawrócić, by nawracać innych, chociaż raczej nie zamierzam się zbytnio wtrącać w cudze życie - wzruszyła ramionami. Była już pewna, że nie ulegnie. Jednak naprawdę nie chciała się mieszać w cudze działania. Pod warunkiem, oczywiście, że nie krzywdziły one innych.

Progan:

- Cóż, rozumiem Twoje zdanie. Szkoda - rzekł robiąc smutną minę.
- Zobaczymy się jeszcze... kiedyś? - zapytał rumieniąc się lekko i nie wiedząc gdzie podziać wzrok.

Nessa:
Nessa jedynie przez chwilę zastanawiała się, dlaczego chłopak jest bardziej nieśmiały od najbardziej nieśmiałej istoty na tej wyspie, która przed nim stała. Potem uświadomiła sobie, że jest on zwyczajnie młody. A ponoć młodzi mężczyźni mają albo nieśmiałość, albo zawadiackość w krwi. Bogowie jedyni wiedzą, ile w tym prawdy, a elfka psychoanalitykiem nie była najlepszym. Kobietą, jak widać, również. O ile w ogóle można to jakkolwiek ocenić.
- Jeśli bywasz w lasach, to na pewno - uśmiechnęła się przyjaźnie. Oczywiście wychodząc przy tym na niezbyt rozgarniętą, bo jak można nie wiedzieć, dlaczego chłopak się rumieni. Wrażliwość słoika na przetwory.
Poczekała na ruch ze strony nieznajomego, bo w końcu była praktycznie na spacerze, więc pośpiech byłby niegrzeczny.

Nawigacja

[0] Indeks wiadomości

[#] Następna strona

[*] Poprzednia strona

Sitemap 1 2 3 4 5 6 7 8 9 10 11 12 13 14 15 16 17 18 
Idź do wersji pełnej