Tereny Valfden > Dział Wypraw

Na drodze ku zrozumieniu - Nessa

(1/5) > >>

Nessa:
Nazwa wyprawy: Na drodze ku zrozumieniu - Nessa
Prowadzący wyprawę: Progan
Wymagania do uczestnictwa w wyprawie: ukończenie zadania szkoleniowego u Respeva
Uczestnicy wyprawy: Nessa

Długoucha nie była pewna, co druid miał na myśli, jednak postanowiła dać się ponieść mistycznej otoczce i ruszyć dzielnie do lasu. Ostatni czas spędzony w mieście należał do miłych, jednak na swój sposób męczących. Bieganina, rumor, brud, tłumy, szarość. Stolica miała niewątpliwie swoje piękne strony, ale nie dorównywały one pięknu przyrody. Taki powrót do miejsca elfce znanego i ukochanego był chwilą oddechu przed wojną i wszelkimi okrucieństwami, które ona przyniesie. Chociaż kto powiedział, że Nessa będzie w niej czynnie uczestniczyć. Pragnie wstąpić w końcu nie do armii, a do strażników natury.
Gdy delikatny wiatr rozburzył fryzurę dziewczyny, nad którą pracowała całe dwie minuty, długoucha uśmiechnęła się. Przemów głosie lasu. Przemów.

Progan:
Las przemówił.
- Sz kuuurwa....! - zaklął paskudnie z polany za krzakami.


//: Po całym dniu wędrówki i noclegu we wsi dotarłaś następnego poranka do lasu.

Nessa:
Tinuviel pojęcia zielonego nie miała, czy powinna ruszyć w podróż konno, ale wolała nie ryzykować zdrowia lub życia swojego przyjaciela o cudownym imieniu brzmiącym po prostu - Koń. Może później wymyśli coś lepszego. Teraz nie było na to czasu. Teraz elfka rozpoczynała zupełnie nowy etap swojego życia. Mógł to oczywiście być jeden z tych krótszych rozdziałów, które zamknie się z hukiem lub zupełnie niezauważalnie. Na początku przygody jej koniec jest nieistotny. Zatem, ruszając ku nowym doświadczeniom, polegającym zapewne na słuchaniu lasu, Nessa wytężyła słuch i wzrok. Nie wyciągała broni. Nie czuła potrzeby.
Z zamyśleń o konieczności ochrony niektórych roślin przez bezsensownym ich zrywaniem, wyrwał ją jakże uroczy przerywnik. Spokojnie i powili sięgnęła po łuk, jednak nie przygotowywała się do strzału.
- Wszystko w porządku? - zapytała wyjątkowo grzecznie. Chyba gadka o tym, że będzie obserwowany każdy jej ruch, trafiła do Tinuviel.

Progan:
- Hej! - zawołał młody męski głos zza krzaków - Weź pomóż... Zaplątałem się w sidła. - chłopak wisiał bowiem na gałęzi uwięziony nogą w sznurze. Jego głowa wisiała kilka centymetrów nad ziemią.

Nessa:
Długoucha powstrzymała się od wywracania oczami. Każdemu może się zdarzyć, a pewnie, gdyby tak zareagowała, to byłaby następną osobą, która by w takie sidła wlazła. Potrawka. Czy tam karma. Lub zwykła złośliwość losu. Zatem, by tego uniknąć, ruszyła w kierunku chłopaka. łuk wrócił na swoje miejsce, teraz wyciągnęła sztylet. Jednak nie swój nowy nabytek. Nie było potrzeby.
- Wyciągnij ręce - powiedziała jeszcze do nieznajomego, zanim zaczęła wdrapywać się na drzewo. Przez chwilę myślała, czy nie zostawić łuku na dole, jednak nie chciała ryzykować utraty najcenniejszej swojej rzeczy. Nie wiadomo w końcu, z kim ma do czynienia. Miecz za to nie zawadzał. Po chwili była już w wystarczającej odległości od liny, by ją przeciąć, co zresztą zrobiła. Poszło jej dość szybko, co potwierdziło, że elfy to drzewoluby. Jak najszybciej znalazła się na ziemi.

Nawigacja

[0] Indeks wiadomości

[#] Następna strona

Sitemap 1 2 3 4 5 6 7 8 9 10 11 12 13 14 15 16 17 18 
Idź do wersji pełnej