Tereny Valfden > Dział Wypraw
Na drodze ku zrozumieniu - Hagmar
Kenshin:
Kruk padł u twych stóp. Teraz wiedziałeś, że trzeba było pozbyć się klątwy, która rozpanoszyła się w tym miejscu. Niestety, nie znałeś się na tym jednak, a szkoda, zapewne wiedza o takich rzeczach jak totemy i klątwy byłaby tutaj pomocna. Nawet nie zdążyłeś o tym pomyśleć, bo nagle w niedalekiej kotlince usłyszałeś przytłumione wołanie i jakieś nieokreślone pochrząkiwania i parsknięcia.
// Wybór : Idziesz czy zostajesz?
Hagmar:
Hagmar natychmiast ruszył ku źródle hałasu.
Kenshin:
Gdy ruszyłeś zobaczyłeś przedziwną sytuacje. W kotlince ujrzałeś wołającego o pomoc sołtysa ogrów wraz z wieśniakiem z pobliskiej wsi, w której wczoraj byłeś. To jeszcze nie było najdziwniejszą rzeczą jaką do tej pory zobaczyłeś, bo na pagórku dostrzegłeś dziwnego humanoida a obok niego stał znów przedziwny dzik. Widać było, że choroba go dopadła a znakami szczególnymi było to, że miał kilkanaście rogów więcej i był praktycznie wyłysiały, a z jego pyska sączył się kwas. Wydawać się mogło, że dziwny stwór głaszcze swojego zwierzaczka, jakby był jego pupilkiem i wyglądało na to, że zaraz dzik miał zjeść wieśniaka i sołtysa. Jednak gdy plugawiec ujrzał ciebie tego, którego nie udało mu się porwać zaczął uciekać w stronę dalszych części lasu nasyłając dzika na ciebie.
1 x wypaczony dzik
// Dzik oddalony jest na 20 metrów zaś plugawiec uciekł i nie mogłeś się już zorientować, w którą stronę poszedł, bo tym razem nie zostawiał już śladów swojej obecności.
Hagmar:
Hagmar wiedział że nie zdąży strzelić z łuku, nie przy pędzącej bestii. Kolejnej która pluje kwasem(!). Człowiek uskoczył metr w prawo przed szarżą dzika, dobył i miecza i sam dopadł do bestii która właśnie wyhamowała wzbijając mały tuman kurzu i liści. Hagmar pchnął mieczem w okolice zadu dzika i szybko odskoczył przed potężnymi szablami, dzik szykował się do splunięcia i wtedy człowiek wbił miecz w karczycho mutanta. Bestia padła.
- Nic Wam nie jest? Krzyknął do ogra i chłopa.
Kenshin:
Wypaczone stworzenie padło, a wtedy z pyska wyleciała dziwna ciecz, która znikła wgłębiając się w ziemię. Plugawiec zniknął całkowicie, a chłop i ogr uspokoili się. W tym czasie mogłeś im się przyjrzeć. W między czasie chłop odpowiedział na twoje zawołanie.
- Nic nam nie jest. Całe szczęście, że żeś tu się zjawił chwalmy boginię, że sprowadziła tutaj wędrowca. Powiedział bardzo uradowany i po sekundzie obaj ruszyli w twoją stronę.
Nawigacja
[#] Następna strona
Idź do wersji pełnej