Tereny Valfden > Dział Wypraw

Tam gdzie żaby mówią dobranoc

<< < (3/5) > >>

Kermos z Baźin:
Kermos zaniemówił, gdy usłyszał oskarżenia. Jaka dziewczynka? Próbował sobie przypomnieć jakiś incydent, który mógłby do takiego wypadku doprowadzić, ale za nic mu to nie wychodziło. Nikogo przecież nie zabił. Nie nieumyślnie, nie wiedząc o tym. Musiał teraz wziąć się w garść i dowiedzieć się czegoś.
-Czekaj, o czym ty mówisz!? Chyba mam prawo do informacji i poznania szczegółów oskarżenia.
Cały czas miał dłonie na kratach. Nie spuszczał wzroku z prawdopodobnego kata. Jednak czekał na okazję, kiedy role mogą się odwrócić. Turdnaszan nie miał zamiaru umierać. A czarny rycerz powiedział, że to śmierć lęka się jego. Dziwne, Kermos wcale się nie bał człowieka okutego zbroją.

Gordian Morii:
Rycerz zatrzymał się w półkroku i nawet nie odwracają się do Ciebie rzekł.
- Obrabowałeś kupców z ziołami, które miały służyć za kolejną ratę dla porywaczy córki mojego pana. Towar nie osiągnął celu, trzy dni później otrzymaliśmy jej głowę. Jesteś winny jej śmierci i poniesiesz karę. Odpocznij, do rana nikt Ci już nie przeszkodzi. - powiedział i nie zwracając na nic uwagi wyszedł z Twojego lochu zamykając za sobą drzwi, co stwierdziłeś po usłyszeniu głuchego trzaśnięcia o framugę. W lochu zaległa całkowita cisza.


//: Obrazek bo "nowości" edytorskie nie pozwalają na poprawianie jeśli okaże się, że wkleiłeś zły link..

Kermos z Baźin:
Kermos jednak się tym nie przejął. Wypadki się zdarzają. Zastanawiał się tylko kto żądał ziół jako okupu. Z tymi swoimi rozmyśleniami został sam, gdyż wszyscy opuścili lochy i nastała cisza. Przynajmniej nikt mu nie będzie przeszkadzał. Poczekał tylko aż kroki czarnego rycerza ucichną. Gdy już był pewien, że nikt nie wejdzie wziął się do roboty, uważnie nasłuchując, czy ktoś jednak nie postanowił wrócić. Nie liczył na cudowne ocalenie, bo nie miał kto go ocalić. Trzeba wziąć sprawy w swoje ręce. Ręce pełne magii. Przystawił dłonie do kłódki.
-Anoshu!
Z jego dłoni zaczął ciskać mróz, który smagał metalową kłódkę drastycznie obniżając jej temperaturę. W międzyczasie rozglądał się za jakąś pochodnią na korytarzu.

Gordian Morii:
Mosiężna kłódka zamarzła tak jak się tego spodziewał trudnaszan. Pochodni jednak nie dostrzegłeś, gdyż były one ulokowane na ścianie, której nie mogłeś widzieć. Jedyne co dostrzegłeś to wspomniane kilkukrotnie wcześniej śmieci oraz wyposażenie twojej celi, które nie zmieniło się zbytnio od ostatnich kilkudziesieciu minut.

Kermos z Baźin:
Gdy kłódka zamarzła Kermos szarpnął nią kilkukrotnie z całej siły w nadziei, że osłabiony metal ustąpi. Jak to mówią: nadzieja umiera ostatnia.

Nawigacja

[0] Indeks wiadomości

[#] Następna strona

[*] Poprzednia strona

Sitemap 1 2 3 4 5 6 7 8 9 10 11 12 13 14 15 16 17 18 
Idź do wersji pełnej