Tereny Valfden > Dział Wypraw
Ten las jest nasz!
Ukah:
Ukah nagle puścił ręce. Całe szczęście niziolek i karczmarz trzymali ciało toteż nie spadło na ziemię. Ukaha zaniepokoiło zachowanie niektórych niziolkow. Ich twarze były jakieś dziwne. Szybko wyjął miecz z pochwy i po chwili dodał na wpół przytomny możliwe że miał jedną z tych swoich wizji i powiedział Mam złe przeczucia.
Mourtun:
Niziołek także zauwazyl za oknem jezdzca, nie zrobil on na nim wrazenia. Udłożył cialo bandyty na ziemie po czym zwrocil sie Ukaha:
- Ej ty! Schowaj tą cholerną broń! Przecież z mieczem w rece wcale a wcale nie zwrocisz na siebie uwagi tego typa! - prychnął. - Powinienes zachowac kamienna twarz, a jak schowasz bron sa szanse ze ten typ sie od razu na ciebie nie rzuci przez co zyskasz element zaskoczenia! - rzucil chlodno. - Zreszta, zawsze można dziada spalic w razie potrzeby! - wskazal na runy na korpusie.
Zwrocil sie do karczmarza ktory wciaz trzymal cialo:
- Co to za koles? Wiesz cos o nim? Znasz go? Czesto tu bywa?
Rodred:
Nim zdążył odpowiedzieć do karczmy wszedł znany już Mourtunowi bandyta. Ten co razem z swoim już martwym kolegą zabrali tamtego elfa. Wszedł w miarę zadowolony lecz gdy tylko zobaczył ciało towarzysza zawrócił i rzucił się w kierunku konia.
Karczmarz też już nie trzymał ciała. Krzykną tylko. - Za nim! Nie może wezwać posiłków!
Ukah:
Ukah jest rozsądnym człowiekiem i pewnie posłuchał by niziolka ale niestety. Już był w transie widział już to czego nikt inny nie widzi. Ale ich jest więcej. Oni się zbliżają czuje to. powiedział Ukah po czym wskazał mieczem na widok za oknem. Sam widział tam z 10 ludzi ale pewnie nic pewnie nie widziała. Lepiej będzie jak będę mieć miecz w pogotowiu dodał Ukah. A z jego oczu tak jak i z jego głosu bij jakiś demoniczny pomruk.
Ukah:
Ukah przeczuwał taką sytuację toteż przeskoczył nad ciałem bandyty i ruszył za tym bandytą. Jako atleta gonił gościa bez wysiłku i zamiast zaatakować go mieczem zrobił coś innego. Gdy bandyta już wsiadł na konia Ukah z odległości może 2 metrów rzucił swym mieczem w konia. Całował w głowę ale liczył że trafi w nogę i wtedy bandyta nigdzie nie pojedzie.
Nawigacja
[#] Następna strona
Idź do wersji pełnej