Tereny Valfden > Dział Wypraw
Ten las jest nasz!
Mourtun:
Mourtun ocknal sie na lozku, obudzil go szczek broni wydobywajacy sie z sasiedniego pokoju. Niziolek wstal z lozka, oddal mocz i wypil reszke piwa. Ale pychota! Niziolka doszly odglosy rozmowy, ktos byl cholernie niedyskretny tak sie wydzierajac, rozpoznal znajomy głos karczmarza ktory z kims rozmawial. Wyszedl z pokoju i zastal go z jakims nieznanym mu czlowiekiem wynoszacych innego czlowieka, najprawdopodobnie martwego.
- CO TU SIĂ DZIEJE DO CHOLERY? - krzyknał do nich oburzony niziolek.
Rodred:
- Przepraszam że pana niepokoimy. to. tu wskazał głową na trupa. - Dla dobra ogółu. Nie było cię na dole gdy postanowiliśmy go wystawić i zrzucić się na nagrodę. Po chwili dodał sapiąc pod ciężarem bandyty. - Lepiej nam pomóż na schodach.
Ukah:
Ukah tylko przyglądał się rozmowie niziolka z karczmarzem. Sam by sie odezwać ale miał zwyczaj nie gadać z pijanymi nieludźmi. Mogliśmy go zrzucić z okna a nie męczyć się na schodach pomyślał Ukah który nie przywykł do dźwigania ciał poległych.
Mourtun:
// Nie jestem pijany!
Niziołek nie bardzo chciał mieszać się w sprawy morderstwa, ale widzac jak karczmarz ugina sie pod ciezarem postanowil pomoc. Podszedl wiec do nich i chwycil bandyte w pasie.
- Nie chce być później wmieszany w morderstwo! Ostrzegam! - rzucil ostro niziolek starajac sie nie pobrudzic sobie ubrania krwia. - A ty człowieku nie gap się tak, nigdy niziołka nie widziałeś?
Rodred:
Zeszliście do nawy głównej karczmy. Część tam obecnych niziołków wstała i zaczęła klaskać. Mourtun zobaczył przez okno zbliżającego się jeźdźca na śniadym rumaku. Niektóży z obecnych również go spostrzegli. Ich twarze stężały. Resta jednak dalej biła wam brawo i zbliżaliście się do drzwi.
// Takie rozmowy możecie sobie prowadzić nie czkając na mój post. Póki gdzieś daleko nie idziecie oczywiście.
Nawigacja
[#] Następna strona
Idź do wersji pełnej