Tereny Valfden > Dział Wypraw

Ten las jest nasz!

<< < (14/31) > >>

Mourtun:
Mourtun ocknal sie na lozku, obudzil go szczek broni wydobywajacy sie z sasiedniego pokoju. Niziolek wstal z lozka, oddal mocz i wypil reszke piwa. Ale pychota! Niziolka doszly odglosy rozmowy, ktos byl cholernie niedyskretny tak sie wydzierajac, rozpoznal znajomy głos karczmarza ktory z kims rozmawial. Wyszedl z pokoju i zastal go z jakims nieznanym mu czlowiekiem wynoszacych innego czlowieka, najprawdopodobnie martwego.
- CO TU SIÊ DZIEJE DO CHOLERY? - krzyknał do nich oburzony niziolek.

Rodred:
- Przepraszam że pana niepokoimy. to.  tu wskazał głową na trupa.  - Dla dobra ogółu. Nie było cię na dole gdy postanowiliśmy go wystawić i zrzucić się na nagrodę.  Po chwili dodał sapiąc pod ciężarem bandyty.  - Lepiej nam pomóż na schodach.

Ukah:
Ukah tylko przyglądał się rozmowie niziolka z karczmarzem. Sam by sie odezwać ale miał zwyczaj nie gadać z pijanymi nieludźmi. Mogliśmy go zrzucić z okna a nie męczyć się na schodach pomyślał Ukah który nie przywykł do dźwigania ciał poległych.

Mourtun:
// Nie jestem pijany!
Niziołek nie bardzo chciał mieszać się w sprawy morderstwa, ale widzac jak karczmarz ugina sie pod ciezarem postanowil pomoc. Podszedl wiec do nich i chwycil bandyte w pasie.
- Nie chce być później wmieszany w morderstwo! Ostrzegam! - rzucil ostro niziolek starajac sie nie pobrudzic sobie ubrania krwia. - A ty człowieku nie gap się tak, nigdy niziołka nie widziałeś?

Rodred:
Zeszliście do nawy głównej karczmy. Część tam obecnych niziołków wstała i zaczęła klaskać. Mourtun zobaczył przez okno zbliżającego się jeźdźca na śniadym rumaku. Niektóży z obecnych również go spostrzegli. Ich twarze stężały. Resta jednak dalej biła wam brawo i zbliżaliście się do drzwi.

// Takie rozmowy możecie sobie prowadzić nie czkając na mój post. Póki gdzieś daleko nie idziecie oczywiście.

Nawigacja

[0] Indeks wiadomości

[#] Następna strona

[*] Poprzednia strona

Sitemap 1 2 3 4 5 6 7 8 9 10 11 12 13 14 15 16 17 18 
Idź do wersji pełnej