Tereny Valfden > Dział Wypraw
Ten las jest nasz!
Mourtun:
- Ranisz panie, tak tanio jeszcze nigdy nikomu nie chciałem sprzedać, a tak wogóle to jakie masz pan ceny za pokoje? Może się jakoś dogadamy. - zapytał zainteresowany lecz troche oburzony niziołek.
Rodred:
- Taki zwyczajny pokój dla każdego szanującego się podróżnego kosztuje 10 grzywien. Za to ziele moge ci go sprzedać za 5 grzywien. Jak nie to możesz sobie pan zagrać to ziele. Powiedział to bez zbytniej wrogości. Następnie zerknął na dwóch typów. - Dokończymy później. Po czym dodał szeptem. - Idź pan sie gdzieś schować jeśli ci życie miłe..
- Ej ty tam! Zawołał pierwszy bandyta wskazując na elfa. Zaczęli go obchodzić. - Znasz zasady?! Czy mam ci je wypisać. Następnie wykrzyczał mu prosto w twarz. - ÂŻadnych myśliwych w tych stronach!! Złapali elfa za fraki przeciągając go po stole. Był tak sparaliżowany strachem, że nawet nie oponował. Złapali go za ręce i zaczęli ciągnąć do wyjścia.
Mourtun:
Niziołek rzekł do karczmarza: - Dobra pogadamy za chwile! Oni mi się nie podobają! - niziołek zobaczył drzwi naprawdopodobniej na zaplecze, cicho je otworzył po czym przeszedł przez nie, przymknął drzwi, od środka obserwował przez szczelinę w drzwiach całą akcję. Jeszcze pogadamy. - pomyślał.
Rodred:
Elf został wyprowadzony na zewnątrz. Po chwili słyszałeś jego przeraźliwe krzyki i śmiech bandytów. Po dłuższej chwili usłyszałeś odjeżdżającego konia. Następnie przez szparę zobaczyłeś, że jeden z bandytów wraca do środka. Skierował się w kont sali i usiadł na stołku. Gestem zamówił piwo. Sytuacja wróciła do normy. Karczmarz posprzątał po elfie a niziołki wróciły do przerwanej rozmowy. Nikt nawet szeptem nie komentował tej akcji. Usłyszałeś oddalony grzmot i lekki stukot deszczu po dachu. Zbliża się burza.
Mourtun:
Niziołek wyszedł z ukrycia i udał się do karczmarza.
- Przemyślałem sobie sprawę, masz tu ziele! Daj mi ten jednoosobowy pokój za pół ceny i jeszcze imbirowe piwko do tego! Tu jest kasa! - niziolek podając karczmarzowi ziele zerwał z niego 2 listki tak że karczmarz tego nie widział, schował je do kieszeni po czym podał pieniądze. - Prosze bardzo 7 grzywien!
// - 7 grzywien.
Nawigacja
[#] Następna strona
Idź do wersji pełnej