Tereny Valfden > Dział Wypraw
Ten las jest nasz!
Rodred:
Karczmarz widząc, że podekscytowała cię cała ta sytuacja powiedział tylko. - Ciszej trochę. Po czym wyjął spod lady klucz z numerem '4'. Gestem wskazał ci drogę do pokoju.
Mourtun:
- Dzięki ci wielkie kolego! Tylko jeszcze jedno pytanko. Gdzie tu macie wychodek? A no i gdzie moje piwo? - niziołek zabrał klucz do pokoju.
Rodred:
- A tak piwo. Karczmarz napełnił kolejny kufel piwem imbirowym i wręczył Ci go do ręki. - Wychodek jest na zewnątrz Wskazał gestem drzwi. Jak na złość właśnie uderzył gdzieś blisko piorun, zawył wiatr a deszcz się wzmógł.
Mourtun:
- Paskudna pogoda, potem skorzystam! Dzięki za piwo! - niziołek zabrał piwo po czym udał się do pokoju nr 4, stanął przed drzwiami, otworzył je kluczem po czym wszedł do środka, zamknął za sobą drzwi na klucz. Usiadł na łóżku, dorzucił listki zębatego ziela do kufla. Niby mówiłem mu że to będzie dobre ale musze sam spróbować. Oparł się o ścianę i popijając powoli piwo rozmyślał sobie o różnych rzeczach.
Rodred:
Przysnęło ci się. Dwa piwa i podróż to dość by usypać niziołka. Obudził cie jednak jakiś rumor w sąsiednim pokoju. Coś jakby... Walka na miecze? Pęcherz jednak dawał ci się we znaki. Na szczęście spostrzegłeś wiadro najwyraźniej do tego przeznaczone. Musiałeś zaspokoić swoją potrzebę.
Zdałeś sobie sprawę że walka dobiegła końca a do drzwi ktoś się dobija wołając coś czego nie jesteś w stanie usłyszeć.
// W tym miejscu zakończymy. Trzeba teraz czekać na Ukaha. Okazałeś się bardziej aktywny niż się tego spodziewałem. ;)
Nawigacja
[#] Następna strona
Idź do wersji pełnej