Forum dyskusyjne > Dyskusje na każdy temat
Przeklinanie
emzi:
Cóż, ja przeklinam dużo i często - po prostu lubię to. Wszyscy w moim otoczeniu też bluźnią, więc nikomu to nie przeszkadza - to normalne... Nie uważam tego za jakiś wielki dowód zdegenerowania, chociaż wielu może tak myśleć. Dla mnie ważne jest to, że gdy trzeba to mówię normalnie i umiem jak każdy z Was (antyprzeklinaczy) wysłowić się i nie sądzę żebyście mnie pod tym względem znacząco przewyższali...
Ktoś poruszył tu kwestię przeklinających/palących lasek. Generalnie, moje koleżanki bluźnią. Może nie tyle, co my, ale też się zdarza (ale o wiele rzadziej...). Nie przeszkadza mi to, chociaż gdy laski klną to wydaje mi się to jakieś sztuczne i nienaturalne. Do dziewczyn z fajkami już się przyzwyczaiłem, moja dziewczyna również pali (bardzo krótko), ale mamy zamiar rzucić to niedługo
Daedagor:
Cóż, ja osobiście potępiam przekleństwa, choć czasami mi się nie chcący powie ale jak tak to tylko w obecności kolegów i czasami koleżanek. Ale my rzadko klniemy i przeklinanie nam nie przeszkadza. Raz mój kolega kopną takiego ziomka w plecy z dzioba to tam ten chłopak poszedł z rykiem do mamy. No i niedźwiedź (mój kolega) nie uciekł tylko sobie stał na klatce. No i jak tego pobitego chłopaka mama przyszła to on tak do niej pyskował i tak przy niej klną, że aż ludzie do okien przyszli żeby zobaczyć kto tak klnie. A i niedźwiedź jest nadpobudliwy i chodzi do psychologa. I ja nie popieram przeklinania i nie lubię jak ktoś przy mnie klnie.
Wrath:
Ja przekleństw ani nie potępiam ani nie używam często tylko gdy się mocno zdenerwuje to z moich ust lecą słowa na ch czesem na k ale dość żadko bo z natury jestem spokojny i ciężko wyprowadzić mnie z równowagi.
Ale w moim mieście przekleństwa to coś zupełnie normalnego i używa się ich częśiej niż normalnych słów.
Jednak najsmutniejsze według minie są z tego dzieci np. synek mojego sąsiada który ma obecnie lat 5 gdy był młodszy i wychodził na podwórko to jedyne co słyszałem to same przekleństwa a że to berbeć to te krótsze nie będe mówić co jest teraz bo to porostu tragedia narodowa (i zwierzenca po on ma straszny nawyk gnębić zwierzęta ) ja porostu nie wiem jak będą sie zachowywać dzieci jak ja będe staruszkiem mam tylko nadzieje że do tego czasu zachowanie i urzywanie przekleństw będzie o wiele mniejsze.
Sado:
Nie przeklinałem przez jakieś 2 lata (ani razu), ze względów religijnych. Teraz jak się naprawdę wkurzę i jestem baaardzo zdenerwowany to potrafię trochę poprzeklinać. ale zazwyczaj nie robię tego. Przeklinanie świadczy o braku kultury osobistej. Oczywiście niekiedy jeśli opowiadam kawał i jest z przekleństwem to czasami cenzuruje,czasami nie. Jeśli przeklnę to żałuję, a tak ogólnie staram się tego nie robić. Zdecydowanie przeklinam mniej od moich kolegów
Kapi Pogromca:
Ja osobiście nie przeklinam. Przynajmniej nie mówię takich słów. Jeśli już mnie ktoś bardzo zdenerwuje to czasami się wymsknie, ale nigdy tego nie powiem ( przeklinanie zdarza mi się tylko na GG ). Nie mam nic do osób, które czasami przeklną, ale bardzo denerwuje mnie to jak ktoś ciągle przeklina bez przyczyny. Rozumiem każdemu się zdarzy, ale przecież nie cały czas. To wynika tylko z braku kultury osobistej o braku wychowania. Każdy stara się nie mówic tego publicznie, a nawet nie zdają sobie sprawy jak to wszytko słychac. Każde wypowiedziane głośniej słowo jest słyszane nawet przez przechodniów na ulicy chociaż kierowaliśmy to do kolegi. Nie uznaję takich rzeczy.
Nawigacja
[#] Następna strona
Idź do wersji pełnej