Tereny Valfden > Dział Wypraw
Elfi szlak, czyli dwunastu gniewnych ludzi.
Dragosani:
Drago wzruszył ramionami. Rozumiał odmowę elfki. Sam miał wiele spraw, które wolał zachować tylko dla siebie. Lub dzielić się nimi z wybranymi. W jego umyśle pojawiło się wspomnienie śmierci Mogula. I późniejszej wizji pochodzącej możliwe, że od boskiego demona. O takim czymś nie mówi się głośno. Chociaż sprawy elfki były zapewne tak przyjemnie przyziemne. Antares w pewnym sensie tęsknił do takich problemów. Jednak widocznie przeznaczone było mu co innego. I nieważne jakby się starał, nie zmieni tego. Zamknął na chwilę oczy i porzucił te myśli. Otworzył je i spojrzał na Nesse. Cieszył się z tego spotkania. Uśmiechnął się łobuzersko. W ten swój dragowy sposób, tak znany elfce.
- Niestrawna? ÂŁyk pewnie by nie zaszkodził - odparł i zaśmiał się, szczerząc zęby. Jak za dawnych lat w czasie rozmów z Nessą. - Ale nie przejmuj się, mam prowiant. - Poklepał rząd butelek zawieszonych na pasie, który to opinał jego pierś.
- Co do chwały, cóż pracuje nad tym. Ale chyba nie jest źle. Zgarnąłem tytuł szlachecki i posadę Hetmana Koronnego. Da się z tego wyżyć. A w wolnych chwilach zabijam demony i takie tam ścierwo. Ja... zmieniłem się. Nie w sensie charakteru. Tu raczej niewiele było zmian. Ale... Ach i tak cała wyspa o tym wie. - Jednym ruchem ściągnął lewą rękawicę. I Nessa zobaczyła co miał na myśli mówiąc o zmianie. Jego ręka nie była normalna. Była zmutowana. Demoniczna. Lśniła lekko błękitnym blaskiem. Nessa pamiętała zapewne, że niektórzy na wyspie też było obdarzeni taką ręką.
- I tak byś pewnie się o tym dowiedziała. Nie ukrywałem tego. - Oczywiście ostatnie wydarzenia w Pakcie sugerowały aby unikać rozgłaśniania tego. I wampir nie zamierzał ujawniać. Ale o tym, że Drago jest Bestią, o tym, że rozpoczął szkolenie w tym kierunku, i tak wiedział każdy. Każdy chociaż o tym słyszał. Podobnie jak o Gunsesie i Mogulu.
Wampir pomachał łapką do elfki.
- Ale "tam" jeszcze nie byłem - wyznał. Nessa mogła domyślać się, że chodzi o wioskę w której został ukrzyżowany przed laty.
Nessa:
To prawda, że sprawy Nessy były całkiem przyziemne i mogła je załatwić w inny sposób niż ucieczką. Jednak niektórzy tak mają, że w obliczu jakiejkolwiek trudnej w nietypowy dla nich sposób sytuacji reagują w określony sposób. Jedni agresją, inni paranoją, a jeszcze inni ucieczką. Elfka znikała, gdy na horyzoncie pojawiały się jakiekolwiek osobiste zobowiązania lub gdy ktoś próbował wyrwać ją z cienia, który tak sobie ukochała. Zawsze wolała stać z boku i się nie wychylać. Być nieistotnym pyłkiem, którego nazwisko (KTĂREGO JUÂŻ NIE MIAÂŁA) uciekało wszystkim kronikarzom. I wtedy w chatce Severusa pojawił się bardzo wiekowy elf mówiący coś o jakimś pudełku i tym, jak ważna jest w jego planach Nessa. Lithan. Zatem długoucha zrobiła to, co wychodziło jej najlepiej - uciekła.
Przez krótką chwilę dziewczyna wróciła myślami do tego dziwnego spotkania, więc zignorowała łobuzerski uśmiech wampira. Otrząsnęła się i wróciła myślami do innej chatki. Bardziej zakurzonej i na większym odludziu.
- Wiem, co to jest i z czym się wiążę - wskazała delikatnie na rękę i uśmiechnęła się smutno. - Uważaj proszę. Poznałam dwie osoby obdarzone takim darem i jedna z nich... - zawahała się i nie dokończyła. Nie chciała poruszać tej kwestii. Nie chodziło tu o Gunsesa, a o inną znaną Nessie bestię. Osobę, która potrafiła wyczyniać cuda i ratować wielu, ale samego siebie nie dała rady. Anva.
By uniknąć kontynuowania tematu, wstała i podeszła do kominka. Niby to ogrzać dłonie. Aby cisza nie trwała zbyt długo elfka chciała mówić. Cokolwiek. Byleby nie myśleć o tak smutnym końcu, który może spotkać i tych największych. Zresztą najlepszy przykład siedział przed nią.
- Pamiętaj, że ja wciąż oferuję swoją pomoc - zapewniła szczerze i zaczęła kierować rozmowę na mało oryginalne w takich okolicznościach tory. - Dużo się zmieniło? Isentor dalej włada? - zażartowała, choć wyjątkowo słabo. - Wszyscy żyją? - kolejny słaby żart, który był bardziej niefortunny niż zabawny.
Dragosani:
Dragosani o spotkaniu elfki z Lithanem oczywiście nie wiedział. Mimo iż odbyło się w jego domu. Właściwie chatę na Podgrodziu ciężko było nazwać "domem", ale w tamtym okresie nim właśnie był dla wampira. Akurat w chwili gdy doszło do spotkania, Antares (wtedy jeszcze bez nazwiska) był daleko. W obozie Lithana, grając rolę szpiega, czy kogo tam. ÂŚrednio się udało, listy wysyłane przez Draga do Gunsesa nawet do niego nie docierały. Ostatecznie porzucił więc obóz i wrócił do bardziej cywilizowanych rejonów. Dobrze zrobił, Lithan po jakimś czasie zmienił stronę i założył Konkordat. Ale to nie były sprawy Draga. Wampir obserwował elfkę na tle ognia.
- Wiedziałem, że się o mnie troszczysz - odparł z uśmiechem. - A co do twoich pytach... hmm... Isentor dalej rządzi, jakżeby inaczej? Zmieniło się jednak sporo. Nie wiem, czy w tych lasach słyszałaś, ale zniszczyliśmy Mgłę. Szykujemy się do wojny. Powstał Konkordat. Wyzwoliliśmy wyspę pełną człekokształtnych kotków - wyliczał. - Co do innych osób... cóż... Dev zginął, ale żyje. Aragorn zginął, ale żyje. Tylko gdzieś go wywiało. I przed tym stracił tytuły i ziemie. Mogul, ten czerwony ork, też nie żyje. Trochę zgonów było. - Nie zwrócił uwagi na dość lekki, żartobliwy ton elfki. Ot, po prostu informował ją. Odpowiadał na pytania.
Nessa:
- CZÂŁEKOKSZTAÂŁTNYCH KOTKĂW? - wydawało się, jakby do Nessy nic, poza tą drobną informacją, nie trafiło. W końcu nie często słyszy się o kotkach od wampira-bestii. Wróciła na swoje miejsce ze znanym Dragosaniemu uśmiechem. - Tak to możemy rozmawiać - rozsiadła się wygodniej i czekała, co powie jej towarzysz.
Dragosani:
Drago wzdrygnął się nieco, słysząc tak nagły i ta głośny okrzyk. Chociaż w sumie powinien to przewiedzieć. Każdy kto znał Nessę wiedział, ze ma ona obsesję na punkcie kotów.
- Tak - powiedział jej towarzysz. I milczał. Patrzył się prosto w oczy elfki, nic nie mówiąc. Chciał ją przetrzymać. Tak, żeby aż gotowała się z niecierpliwości i ciekawości. Obudził się w nim ten dawny Drago, złośliwy dla elfki, lecz w gruncie rzeczy lubiący ją. To zaskakujące jak tez jedno spotkanie może wpłynąć na nastrój wampira. Jeszcze niedawno jego myśli były ponure, pełne obrazów ostatnich wydarzeń. Ataku na Pakt, śmierci Mogula, wizji boskiego demona. Nie są to przyjemne wspomnienia. Szczęśliwie los uśmiechnął się do Draga i spotkał na swojej drodze dawną znajomą. I cieszył się z tego. Jego serce radowało się. Rozmyślał tak o tym i patrzył jej w oczy. Czekał, chciał przedłużyć ciszę. Tak, aby ciekawość elfki eksplodowała. Bo to było kwestią czasu. Czekał więc. I milczał uśmiechając się po dragowemu.
Nawigacja
[#] Następna strona
Idź do wersji pełnej