Tereny Valfden > Dział Wypraw
Odbudowa
Devristus Morii:
Demetris zaś znalazła się w pomieszczeniu, który prawdopodobnie był gabinetem z umeblowaniem. Również pokryty lodem i śniegiem, ale lód znajdywał się tylko na ścianach, zaś śnieg zajmował wszystko oprócz ścian. Na śnieznej podłodze zobaczyłaś rozmokłe kartki, a kierując się nimi zauważyłaś przejście dalej.
Demetris:
Długoucha zaczęła podejrzewać działanie jakiegoś maga. Na razie tylko to przychodziło jej do głowy.
Rozejrzała się po biurze. Kartki świadczyły, że ktoś tu pracował, a przynajmniej przesiadywał. Tylko kartki, zamiast leżeć poukładane na biurku, były w nieładzie na podłodze. Demetris podniosła kilka rozmokniętych arkuszy. Miała nadzieję, że coś uda jej się odczytać i ustalić tym samym kto tu przebywał, choć litery były porozmywane. Teraz sprawa robiła się dziwniejsza... Delikatnie przejechała palcem po śniegu na jakiejść półce. Potem ostrożnie dotknęła oblodzonej ściany.
Była też ciekawa jak radzi sobie czarnoskóra.
Ale elfka ruszyła dalej, bo chciała Armin pokazać, że wcale taka słaba nie jest i coś może tutaj odkryć. Coś, co naprowadzi je na przyczynę tego nieprzyjemnego chłodu. Idąc śladem rozmokniętych kartek, weszła do kolejnego pomieszczenia.
Armin:
No cóż... Zwykła kuchnia, tylko że, cała pokryta śniegiem. Pewnie ludzie, którzy tu mieszkali byli zwykłymi obywatelami miasta. A może byli to magowie? Przecież po coś cały ten śnieg tutaj leży... Armin przeczesała pokój, ale niestety nic ciekawego nie znalazła. Zauważyła przejście do innego pomieszczenia, więc postanowiła je sprawdzić dokładniej. Skierowała się do następnego pokoju, kobieta była bardzo zafascynowana tym, co tam znajdzie. Ciekawe, czy Demetris coś znalazła. Oby biedaczka nic sobie nie zrobiła.
Devristus Morii:
Demetris na jednej z ocalałych kartek zauważyłaś daty i liczbę sztuk drewna. Raz się zwiększały, raz się zmniejszały. Gdy weszłaś do następnego pokoju zauważyłaś w nim również swoją towarzyszkę podróży - Armin, która tak jak Ty była zdziwiona Twoją obecnością w tym samym pomieszczeniu. Kiedy zdziwienie opadło zauważyłyście, że jesteście w dużym salonie z ładnym wystrojem wnętrza. Również nieco z tropu zbiły Was schody prowadzące na piętro będace w salonie. Oczywiście cały salon był pokryty roztapiającym się lodem, a wasze nosy zaczęły odczuwać zapach zgnilizny.
Armin:
Czarnoskóra była mocno zaskoczona, że jej towarzyszka znalazła się w tym samym pomiesczeniu co ona. Czuć było zapach nieprzyjemny dla obydwu dziewczyn. Na początku przypatrywały się sobie, a potem maurenka powiedziała:
- O! Wiesz co, znalazłam coś. - maurenka wskazała palcem na Demetris. - Zdrowy okaz elfa płci żeńskiej! - Armin wybuchła śmiechem. Szczerze mówiąc robienie na złość sprawiało jej dziwną przyjemność. ÂŚmiała się tak przez krótką chwilę, a gdy zauważyła, że rudej raczej sie ten żert nie spodobał, zamilkła. - Niestety poprzednie pomieszczenie okazało się zwykłą kuchnią i nie znalazłam nic ciekawego, chociaż dokładnie przeszukałam tamten teren. Tylko śnieg i mróz. A może ty coś znalazłaś? Niech ona coś znajdzie! Jeśli kompletnie nic nie znajdziemy to po co tutaj dotarłyśmy?
Nawigacja
[#] Następna strona
Idź do wersji pełnej