Tereny Valfden > Dział Wypraw

Odbudowa

<< < (6/13) > >>

Devristus Morii:
Pierwszym pomieszczeniem okazał być się przedsionkiem, z którego to były dwa przejścia do następnych pokoi - na lewo i na prawo. Tutaj podłoga także była pokryta śniegiem, ale ściany pokrywał lód.

Demetris:
Elfka odgarnęła rudy kosmyk za ucho. A potem rozejrzała się najpierw w prawo, a potem w lewo. Tu także było biało i bardzo mroźno, co jej się nie podobało. Tak samo pewnie maurence.
Demetris rozglądała się za jakimiś meblami, albo choćby kubeczkiem zostawionym na stole - jakimikolwiek oznakami życia. Nie wiedziała czy ktokolwiek mógłby tu mieszkać, przynajmniej teraz. Może wcześniej ten dom był normalnym miejscem zamieszkania jakiejś rodziny. Może wręcz przeciwnie, mieściło się tu coś innego. Jakieś laboratorium? Siedziba złych i tajemniczych sił? Właśnie takich poszlak, takich które pozwolą jej rozeznać się co tu się mieściło, szukała Demi.
Uznała też, że dobrze będzie jak towarzyszki rozdzielą się i osobno przebadają cały domek.
-Armin, rozdzielmy się, co? Trzeba sprawdzić wszystko dokładnie, sprawdzić poszlaki- zakomunikowała długoucha. A sama zdjęła z pleców łuk refleksyjny, a strzały miała w zasięgu ręki, by było wygodnie po nie sięgnąć.

Armin:
Maurenka rozglądała się po budynku. Chciała znaleźć oznaki jakiejś żywej istoty. Niestety na razie nic nie wskazywało na to, że ktoś mieszkał w tym domu. Być może Elsa zaczarowała ten dom, w którym kobiety się znajdowały. Ale to chyba tylko bajka... Czarnoskóra usłyszała co zasugerowała jej elfka.
- Ty chcesz się rozdzielić? Szczerze mówiąc nie wiem jak sobie poradzisz, jeśli ktoś cię zaatakuje, ale przynajmniej będzie jakaś rozrywka... - te ostatnie słowa Armin prawie powiedziała do siebie uśmiechając się przy tym. - Dobra, ja pójdę w lewo, a ty w prawo. Może tak być? - kobieta nie czekając na odpowiedź towarzyszki powiedziała: - ÂŚwietnie, zaczynajmy więc nasze małe śledztwo. Armin skierowała się w wybraną przez siebie stronę mijając elfkę, która wyglądała na zmarzniętą i lekko obrażoną. Może dlatego, że marenka nie lubiła rozmawiać, ale to w końcu jej sprawa, czy dzieli się wrażeniami i przeżyciami z innymi.

Devristus Morii:
Armin weszłaś do pomieszczenia, który był kuchnią. Typowa kuchnia pokryta lodem i śniegiem. Jednakże tutaj śnieg momentami zdawał być się bladoróżowy, ale tylko wtedy jak słońce wyszło zza zasłaniającej go chmurze. Zauważyłaś także kolejne przejście do dalszej części domu.

Demetris:
-Pff...- skomentowała Demetris. I gdy Armin zniknęła w pomieszczeniu na lewo, ona poszła przeszukać prawą stronę. Szczerze nawet nie wiedziała czego mogła się spodziewać po tym domu. Więc weszła do pomieszczenia, szukając wskazówek.

Nawigacja

[0] Indeks wiadomości

[#] Następna strona

[*] Poprzednia strona

Sitemap 1 2 3 4 5 6 7 8 9 10 11 12 13 14 15 16 17 18 
Idź do wersji pełnej