Tereny Valfden > Dział Wypraw

Odbudowa

<< < (5/13) > >>

Devristus Morii:
Kiedy zbliżałyście się do domu zobaczyłyście, ze biały plac to tak naprawdę trawa i ziemia pokryta śniegiem. Gdy postawiłyście pierwszą stopę na śniegu, wiatr momentalnie ustał, a jedyne zimno jakie panowało w tamtej chwili pochodziło od śniegu. Rozejrzałyście się i zobaczyłyście, że dom też jest pokryty śniegiem, a niektóre kawałki są zbite lodem.

Demetris:
Długoucha przeklnęła sobie pod noskiem. Co za paskudna zmiana pogody! Owszem, lubiła śnieg, ale w hemis, gdy miała ciepłe wełniane ubranie i szalik, a smarki nie zamarzały jej w nosie. Wtedy było fajnie. Jak można robić anioły w śniegu. Ale nie teraz, kiedy w pełni lata spotyka się dwór cały w soplach lodu i przypruszony śniegiem niewiadomo skąd.
Demi chuchnęła a z jej ust wydobył się piękny obłoczek pary. Nawet na końcówkach jej drobnych warkoczyków we włosach osadził się szron, a wplecione piórka także były obleczone białą warstewką. Co to ma być, do cholery.
Razem z maurenką trzęsły się jak dwie galarety. I pewnie wyglądało to śmiesznie dla kogoś kto patrzałby na to zboku. Ano właśnie, Demi rozejrzała się czy w okolicy domu nikogo nie ma, żadnych wieśniaków, czy przejezdnych. Potem podeszła z czarnoskórą do białych jak wszystko tutaj drzwi zostawiając przez całe podwórze ślady niczym tropy, i zapukała.

Armin:
Armin przez cały tamten czas było zimno. Dygotała, ale próbowała ruszać się,  by nie zamarznąć. Zauważyła,  że Demetris zapukała do drzwi. Chciała ją zatrzymać,  ale doszła do wniosku, że lepiej nie zostać lodowym posągiem.
- Bądź przygotowana. - szepnęła do towarzyszki. Powoli wyciągnęła sztylet i przygotowała go. Nie wiedziały kogo tam zostaną, więc Armin wolała być uzbrojona. Szczególnie,  że elfka nie była doświadczona w walce. Czekały tak w zimnie, aż ktoś im odpowie.

Devristus Morii:
Nikt nie odpowiedział, a drzwi od domu były otwarte.

Evening Antarii:
Nic dziwnego, że nikt się nie odezwał. Być może był już zamarznięty na kość. Demi zauważyła że Armin przyszykowała sztylet, także nie bała się.
Obie weszły do środka nasłuchując i czujnie się rozglądając by niczego nie przeoczyć.


//Uznajmy, że to Demetris.

Nawigacja

[0] Indeks wiadomości

[#] Następna strona

[*] Poprzednia strona

Sitemap 1 2 3 4 5 6 7 8 9 10 11 12 13 14 15 16 17 18 
Idź do wersji pełnej