Tereny Valfden > Dział Wypraw
Odbudowa
Demetris:
Całkiem przyjemny, choć cichy spacer, przerwał powiew chłodnego wiatru. Co było dziwne, bo Astas jeszcze trwało i nie zanosiło się na jakąś zmianę pogody. Ale to było podejrzane i Demetris ocknęła się, po czym czujnie rozejrzała po okolicy. Niby nic się nie zmieniło.
-Dobraaa...- westchnęła z rezygnacją.-Poświęcę się! Przegrałam, niech będzie. Ale też to czułaś, ten wiatr? Dziwny był, dość zimny - zakomunikowała zaniepokojona elfka. Maurenka musiała to czuć. To coś dziwnego. A może po prostu jej się zdaje? Wolała się upewnić.
Im dalej się szło tym było zimniej. Chłodne powiewy smagały jej skórę tak, że dostała gęsiej skórki. Potarła dłońmi zziębnięte ramiona.
Armin:
Czarnoskóra poczuła nieprzyjemny chłód, który przeszedł ją na wskroś. Czuła jak gęsia skórka zaczęła pojawiać się na jej ciele. Nie chciała wdawać sie w dyskusję z Demetris, ale ta sytuacja była co najmniej niecodzienna.
- Tak, ja też poczułam to zimno. - odpowiedziała Armin i niechętnie spojrzała w stronę towarzyszki. - Coś musiało się stać. To nie jest normalne o tej porze roku, by zawiał tak chłodny wiatr. Maurence zapewnie nie byli przychylni bogowie, skoro zesłali jej rozgadaną elfkę oraz nieprzyjemne dla niej warunki atmosferyczne. Pochodziła ona z ciepłych krajów i prawie nigdy nie odczuwała dużego zimna.
Devristus Morii:
Szłyście dalej i robiło się co raz zimniej. Wiatr wiał raz po raz, z nosów wyciekał śluz, który w podmuchach wiatru zamarzał. Widziałyście z daleka biały dom z białym dachem i białym placem w okół niego.
Demetris:
Demetris ostatnio nie słyszała o żadnych kataklizmach pogodowych. Nikt nie przygotowywał się na hemis stulecia w astas. Nikt nie robił zapasów. Jakiś biegun zimna? Na środku wyspy? Wytarła nos rękawem. A potem oceniła dom "dziadka mroza"- tak sobie go nazwała. Być może to w nim kryło się rozwiązanie zagadki "dlaczego dostawy drewna nie docierają tam gdzie powinny". Długoucha pociągała nosem i szczękała zębami. Jej towarzyszka wcale nie miała się lepiej, zwłaszcza że te temperatury dodatkowo jej nie sprzyjały. -D-d-d-obrze... się czu-czujesz?- wydusiła z siebie Demi z troską o towarzyszkę.
Poruszyła palcami w butach żeby jej nie odmarzły. Nos miała już cały czerwony, policzki zaróżowione od zimna. Letnie ubranie niezbyt chroniło przed tym wiatrem.
Na dodatek obecność "domu dziadka mroza" mogła mieć jakiś związek z tymi kapryśnymi nastrojami pogody. Co jak co, ale przeziębić się w lato? Ehh...
Elfka szła cała dygocąc w stronę białego domu z białym dachem i otoczonego białym placem. Pomyślała mimowolnie o tym, że maurenka będzie wyróżniać się trochę na tym jasnym tle. Ale trzeba było zbadać tę podejrzaną okolicę.
Armin:
Czarnoskórej dużo mocniej dał się ten chłód po sobie poznać. Cała dygotała z zimna i szczękała zębami. Popatrzyła na swoje ciemne palce u rąk i widziała, że zaczęły być odmrożone. Armin trochę nimi poruszała, ale robiła to z lekkim bólem. Usłyszała pytanie od Demetris i odpowiedziała:
- U-u-u mnie n-na razie d-dobrze. - powiedziała maurenka, lecz widać było, że było to lekkie kłamstewko. Jej rasa wychowywana była w Igsharze, a tam jest bardzo ciepło. Dlatego kobiecie było trudno przyzwyczaić się do tej sytuacji. - Mam n-nadzieję, że u-u-u ciebie wszystko w p-porządku. Szły jeszcze kilka chwil i stanęły w niedużej odległości od białego domu. Szczerze mówiąc Armin wydawało się, iż wszystko w tym budynku jest białe: dach, ściany, a nawet wejście. Kto w takim domu może mieszkać? Chyba nie znajdziemy tam Królowej ÂŚniegu, czy Białej Czarownicy?
Nawigacja
[#] Następna strona
Idź do wersji pełnej