Tereny Valfden > Dział Wypraw
Jak tam na dole?
Anette Du'Monteau:
-Ekkerund to krasnoludzkie miasto, które było trapione przed jednego potwora. Awanturnicy z Valfden gdy tylko się o nim dowiedzieli to postanowili im pomóc i od tamtego czasu zawiązał się nieco taki nieformalny sojusz. Mają oni swoją autonomię zdaje się. Najbardziej zadziwiające jest że tyle czasu pozostawali niezauważeni. Chodzi mi o ich miasto, nie samych krasnali.
Silion aep Mor:
- Bardzo interesujące! - powiedział krasnolud do swojego towarzysza.
- Na pewno jestem dociekliwy, ale co to za sojusz? Czy to ten wewnętrzny krąg o którym mówił Falkmar "Gołębiarz"?
Jechali tak sobie we dwóch na koniku rozmawiając na poważne tematy, czas wcale im się nie dłużył.
- Nie odpowiedziałeś mi na jedno pytanie mianowicie ile będziemy jechać do tego Ekkerund?
Krasnolud już nie chciał więcej dociekać więc postanowił dalsza cześć podróży spędzić w milczeniu.
Anette Du'Monteau:
-Trochę się zejdzie. - odparł. -Nie. Chodzi o sojusz między naszym królem a krasnoludzkim. Wiesz ciężko nagle się pojawić na czyiś ziemiach i funkcjonować tak bez żadnych ustaleń.
Silion aep Mor:
Krasnolud chcac nie chcac odpowiedzial:
- Juz rozumiem.
- Ale nie tracmy wiecej czasu na gadanie jezdzmy lepiej.
- Nie beda na nas czekac!
Anette Du'Monteau:
Podróż dwóch jeźdźców zajęła praktycznie cały dzień. Robi sobie oczywiście drobne postoje żeby chwilę odpocząć, lecz zaraz musieli znów szybko ruszać. I tak praktycznie o zmroku dotarli do wolnego miasta Ekkerund. Z samym wejściem do miasta nie było problemów. Jędrek w końcu się odezwał.
-No dobra, tu się rozdzielamy. Ja mam swoje rzeczy do załatwienia, a ty pewnie swoje.
Nawigacja
[#] Następna strona
Idź do wersji pełnej