Tereny Valfden > Dział Wypraw
Letnie popołudnie
Armin:
Armin była lekko zawiedziona na tym spacerze. Nie dośc, że chciała odpocząć to napatoczyły jej się trzy głodne wilki. Jaki ten los niesprawiedliwy... Maurenka schowała ostrze i wyjęła sztylet. Szybkim susem ruszyła na wilka i wbiła sztylet pomiędzy oczy bestii. Szybkim ruchem wyjęła sztylet z głowy wilka. Widać było małą czerwoną plamę, ale kobieta nie przypatrywała się mu długo. Zwierzę zachwiało się i zeszło na bok. Widać było, że wilk cierpi. Czarnoskóra wiedziała, że następne wilki nadejdą szybko, więc czekała, aż one się wyłonią.
Evening Antarii:
Jeden z żywych wilków skoczył w jej stronę. Drugi zaatakował od tyłu. Oba wyszczerzyły swoje kły i zmarszczyły pyski.
2x wilk
Armin:
Armin ruszyła do pierwszego z wilków ze sztyletem. Wbiła go w okolice szyji unikając przy tym kłów zwierzęcia. Bestia wycofała się, a maurenkę coś powaliło. Szybko domyśliła się, że to był ostatni wilk. Armin musiała natychmiast obmyślić strategię. Długo nie pociągnę, jeśli się do mnie dobierze. Muszę szybko wybrać broń: sztylet czy ostrze? Czarnoskóra biła się z myślami, jednak wybrała sposób prawie w ułamku sekundy. Uwolniła ukryte ostrze, wywinęła rękę do tyłu i dźgnęła wilka. Zwierzę zawyło z bólu i zeszło z dziewczyny. Armin zrobiła użytek ze sztyletu i wykończyła wilka, który dopiero co dostał z ukrytego ostrza. Padł on na ziemię wykrwawiając się z rany pod gardłem. Kobieta pamiętała jeszcze o wilku, którego wcześniej ugodziła. Podbiegła do niego i zatopiła sztylet w jego głowie. Armin odsunęła się i sprawdzała wzrokiem, czy przeciwnicy są martwi.
Evening Antarii:
Czarnoskóra pięknie sobie poradziła z przeciwnikami. Wszyscy leżeli martwi itp itd. Zagrożenie odeszło. Przynajmniej na jakiś czas.
Armin:
Armin wytarła o trawę swoją broń, by pozbyć się krwi. Widziała przerażający obraz śmierci trzech niewinnych zwierząt. Szybko zabrała swoje rzeczy i szybko pobiegła w przeciwną stronę. Próbowała się uspokoić po całym zajściu. Nagle zaczęła się śmiać jak opętana. Nawet na spacerze zabijam beztroskie istnienia. Jakby mnie matka zobaczyła to by zmarła na zawał. Dobrze, że tego nie widzi... ÂŚmiech przerodziła się w lekki szloch. Wszystkie emocje teraz nagromadziły sie w głowie maurenki. Jednakże nie mogła pokazać się z płaczącą twarzą, więc wzięła się w garść i otarła łzy spływające jej po policzkach. Głęboko westchnęła, uspokoiła się i zmierzała w kierunku miasta.
Nawigacja
[#] Następna strona
Idź do wersji pełnej