Tereny Valfden > Dział Wypraw

Letnie popołudnie

(1/9) > >>

Armin:
Nazwa wyprawy: Letnie popołudnie
Prowadzący wyprawę: Evening Antarii
Wymagania do uczestnictwa w wyprawie: bycie Armin lub zgoda prowadzącej
Uczestnicy wyprawy: Armin

Czarnoskóra dopiero co wróciła z Atusel, gdzie była w sprawach służbowych. Chciała odpocząć, więc wybrała się na małą wycieczkę do pobliskiego lasu. Wyszła ze swojego domu z lekko uśmiechniętą buzią. W prawdzie była zadowolona, że jest wreszcie w mieście, w którym czuje się dobrze. Było ciepłe popołudnie, które maurenka polubiła, gdyż pochodziła z Igsharu, a tam jest bardzo ciepło, wręcz gorąco. Armin przechodziła uliczkami i czuła spokój ducha. Jednakże miała przy sobie broń, bo nigdy "nie wiesz co się stanie". Lubiła otoczenie z przyrodą szczególnie w spokojne dni. Jak gdyby nigdy nic uśmiechała się do przechodniów, chociaż jej praca nie była tak radosna jak jej twarz. Przeszła przez małą rzeczkę i trafiła do lasu. Wiał przyjemny letni wiaterek i kobieta przysiadła przy drzewie. obserwowała otoczenie z czystą ciekawością.

Evening Antarii:
Okoliczny las zamieszkiwało wiele zwierząt. Okolica rzeki, gęstych gajów i łąk sprzyjała tak samo drapieżnikom jak i roślinożercom. Słońce świeciło jeszcze wysoko choć rzeczywiście było już sporo po południu. Jednak czas płynął dzisiaj bardzo leniwie. Armin czuła się dobrze otoczona przez wysokie drzew, gdy wokół panowała idealna dla niej temperatura. Przysiadła przy drzewie, mając widok na rzekę i las liściasty po drugiej stronie. Wokół niej ćwierkały ptaki, liście szumiały kojąco, trawa miło łaskotała jej czarną skórę. Pachniało żywicą, przyschłą nieco trawą i... lenistwem. Piękny letni dzień.
Po chwili leniuchowania Armin mogła dostrzec po drugiej stronie wody stado jeleni. Nie wyczuły jej gdyż wiatr wiał w przeciwną stronę. Przyszły się napić, odpocząć, najeść.
Las bowiem tętnił życiem. Choć oprócz nieszkodliwych roślinożerców, w gęstwinie czaiły się także bestie...

Armin:
Maurenka zaczęła bardziej kierować uwagę na stado jeleni. Obserwowała ich piękno. Zdała sobie sprawę, iż świat przyrody jest inteligentny, bowiem łanie delikatnie muskały sierść młodym cielakom. To była najprostsza opieka, ale bardzo przydatna. Moja mama też czesała mi włosy jak byłam mała. Pamiętam jak śpiewała mi wieczorem... Tylko jakie były słowa tej piosenki? Nie pamiętam. Nie pamiętam również dobrze jej twarzy. Armin pociekła mała łza po prawym policzku. Szybko jednak ją otarła i wróciła do rzeczywistości. Czuła się dobrze i myślała, że ta chwila mogłaby trwać wiecznie...
 

Evening Antarii:
Wzdłuż rzeki wiodła ścieżka. Armin nie wiedziała dokąd prowadzi, może to odnoga jakiegoś stosunkowo rzadko używanego traktu? Wyglądała pięknie, choć kwiaty bzu rosnące wzdłuż drogi dawno już przekwitły.

Armin:
Czarnoskóra podniosła się, przeciągnęła i skierowała się w stronę ścieżki. Armin już od dziecka była ciekawa świata, więc  nie trudno było przewidzieć co zrobi. Stanęła na środku ścieżynki i zaczęła iść. Mijała piękne, foletowe kwiaty bzu. Zerwała mały pęczek wsadziła i sobie we włosy. Jak byłam mała, bawiłam się z bratem w Indianów. Pamiętam, że robiliśmy sobie pióropusze z piór ptaków, które znaleźliśmy na ziemi. Mieliśmy też tajne znaki, by nikt się o nas nie dowiedział. Eh... Jakie to były beztroskie czasy. Maurenka uśmiechnęła się i dalej podążała ścieżką wzdłuż rzeki.

Nawigacja

[0] Indeks wiadomości

[#] Następna strona

Sitemap 1 2 3 4 5 6 7 8 9 10 11 12 13 14 15 16 17 18 
Idź do wersji pełnej