Tereny Valfden > Dział Wypraw

W cieniu gór

<< < (4/19) > >>

Dragosani:
Dzieło Zartata okazało się także ciężkimi chmurami na niebie. Błyskiem pioruna i hukiem gromu uderzającego gdzieś w oddali. Dzieło Zartata spadło na głowy Lucasa, Grzybka i Tancerza strugami deszczu. Cóż, był początek Astas. Burze się zdarzają. Szczęśliwie ta najpewniej była przelotna. Mimo to w chwili obecnej strugi deszczu spływało pod zbroję Lucasa. Jak widać dzieło Zartata nie zawsze było przyjemne dla jego czcicieli.

Burza minęła po jakiejś godzinie drogi. Przez ten czas przemoczyła Lucasa i Grzybka, który to zaczął kichać. Jednak wytrwale siedział za grzbiecie konia za zakonnikiem. Jechali żwawo na północ. Trakt wzdłuż rzeki był dość uczęszczany, mijało ich wielu innych podróżnych, którzy kierowali się w obie strony. Część z nich pozdrawiała wojownika Bractwa, inni przejeżdżali bez słowa. Wjechali w końcu w las. Jadąc traktem, w pewnym momencie Lucas zauważył wóz stojący na poboczu. Zapewne był to pojazd jakiegoś kupca, na co wskazywały towary na pace. Jakiś mężczyzna i dwójka młodszych ludzi kręcili się przy złamanym kole, nie bardzo chyba wiedząc jak się zabrać za naprawę. Czy zakonnik Bractwa pomoże bliźniemu w potrzebie?

Lucas Paladin:
Nawet boski Zartat musiał czasem kogoś zdenerwować. Tym razem padło na Lucasa i biednego Grzybka. Rycerz jednak nie zraził się padającym deszczem i burzami demonstrującymi potęgę niebios. Owszem, mokro było pod elementami pancerza, co irytowało i utrudniało jazdę. Całe szczęście, iż po godzinie opady ustały i Lucas mógł spokojnie kontynuować podróż. Gdy Lucas dostrzegł wóz i trójkę ludzi majsterkujących przy pojeździe, zjechał z traktu i skierował się w stronę poszkodowanych. Zachował oczywiście ostrożność, znał życie i wiedział, że to może być pułapka. Grzybkowi nakazał pozostanie na grzbiecie konia, tak, by w razie czego uratować mu życie. Sam zeskoczył i zapytał zebranych:
- Panowie, coś się stało?

Dragosani:
Grzybek, teraz pozbawiony podpory, wcale nie wyglądał jakby uważał, że rycerz zapewnia mu bezpieczeństwo. Trzymał się sztywno na koniu, starając się nie spaść. Jednak Tancerz był koniem mądrym i stał spokojnie, aby chłopak miał ułatwione zadanie.
Dwójka młodszych mężczyzn zaczęła szperać na wozie w poszukiwaniu czegoś. Ten starszy zaś, możliwe że ich ojciec, zerknął na Lucasa.
- A j***o się k***a p*******e koło j****e k***a - powiedział.
- Tata chciał powiedzieć, że koło pękło. Mamy zapasowe, ale z założeniem może być problem - rzucił jeden z młodszych, naprawdę syn, wyciągając koło z odmętów pakubków na wozie.
- No k***a dobrze p******i syn mój k****a j****y - dodał od siebie ojciec i uśmiechnął się przyjaźnie. Chyba nie był zdenerwowany, nie przesadnie. Po prostu taki miał typ osobowości.
- K***a pomógł byś s********ć to i n*********ć drugie, co k****a? - zwrócił się do Lucasa.
- Tata prosi uprzejmie o pomóc w naprawie, szlachetnego Pana - przetłumaczył syn. Drugi był jakiś milczący. Wstydliwy pewnie.
// Normalnie bym nie używał cenzury, ale uznałem, że z nią będzie ciekawszy efekt.

Lucas Paladin:
Lucas był trochę zmieszany, klący na potęgę ojciec, spokojny i milczący synowie. To wszystko wydawało mu się podejrzane, do tego nie umknęło mu przerażenie Grzybka, który został sam na Tancerzu, bez silnego oparcia rycerza. Pomagać braciom w potrzebie jednak należy. Lucas chwycił za koło i przyjrzał się zniszczonemu wozowi. Nie pozbawił się koncentracji i nadal patrzył na ręce nieznanym jegomościom, gdy zbliżył się do uszkodzonego miejsca. Dokładnie zbadał miejsce uszkodzenia i starał się dopasować koło do mocowania.

Dragosani:
-  Się j***o w p********j piaście i k***a nie p**********y sobie - wyjaśnił usterkę ojciec. Syn oczywiście posłużył z tłumaczeniem.
- Koło pękło tutaj. - Wskazał usterkę. - Jak widzisz, mości rycerzu. Myślę, że w czterech ludzi, z twoim towarzyszem, panie, podniesiemy wóz, a piąta wsunie jakąś podporę pod część pod którą zniszczyło się koło. Potem po prostu wymieni się koło. Mamy zwyczajnie mały siły, że tak to ujmę - powiedział młodzieniec.
- No k***a - dodał od siebie jego ojciec. Grzybek, słysząc to, jakoś zszedł z konia i podszedł do Lucasa. Skoro mieli pomóc, to wolał być gotów.

Nawigacja

[0] Indeks wiadomości

[#] Następna strona

[*] Poprzednia strona

Sitemap 1 2 3 4 5 6 7 8 9 10 11 12 13 14 15 16 17 18 
Idź do wersji pełnej