Tereny Valfden > Dział Wypraw
W cieniu gór
Lucas Paladin:
//Zajebista rodzinka. :D
Lucas z trudem powstrzymywał się już od śmiechu słysząc sposób wypowiedzi ojca chłopaków, to musiało z boku brzmieć iście komicznie. Niemniej jednak zdecydował się pomóc, nawet Grzybek widząc, że będzie potrzebna kolejna osoba wyraził swoje zainteresowanie. To budowało. Rycerz więc poszedł do chłopaków i nakazał im się rozmieścić w strategicznych miejscach tak, aby łatwiej było podnieść wóz. Następne na słynne "trzy", wkładając całą swoją siłę zwyczajnie podniósł wóz, a Grzybkowi, jako najmniejszemu w tej śmiesznej gromadce nakazał wsunąć jakiś kijek pod część, gdzie koło było uszkodzone i wymienić je. Liczył, że chłopak z Tergon podoła temu wyzwaniu.
Dragosani:
Jeden z synów podał Grzybkowi drewniany pieniek, który też przypadkowo był na wozie. Kijek zasugerowany przez Lucasa zwyczajnie by pękł. Wszyscy naprężyli mięśnie, ojciec także podnosił, klnąc przy tym siarczyście i bardzo pomysłowo. W końcu udało się, unieśli wóz. Grzybek zaś zwinnie wsunął pieniek pod pojazd. Oparli całość o owa podporę. Teraz wóz stał krzywo, jedno z kół unosiło się nad ziemię. Ale taki też był zamysł.
- Ja p******ę dzięki k***a - powiedział ojciec i zabrał się do zmiany koła.
- Tata dziękuje - przetłumaczył syn. - Teraz już powinniśmy sobie poradzić.
Lucas Paladin:
Ukontentowany Lucas skinął głową rad, że mógł pomóc w trudnej sytuacji. Zawsze sprawiało mu to radość, niezależnie komu pomagał. Skinął na Grzybka, że czas ruszać, bo drogi do Tergon jeszcze trochę zostało. Gwizdnął na Tancerza, aby ten podszedł bliżej i wskoczył na konia, czekając aż jego młodociany towarzysz również znajdzie się na grzbiecie ogiera. Spojrzał na tę nietypową rodzinkę i powiedział:
- Cieszę się, że mogłem pomóc. Przed nami jednak długa droga, a czasu mało. Bywajcie!
Dragosani:
- A z*********o p***********a -odparł ojciec, wymieniając koło.
- Tata dziękuję za pomóc i życzy udałem drogi - przetłumaczył sumie i pożegnał rycerza. Lucas wraz z Grzybkiem ruszyli w dalszą drogę.
Więc jechali. I jechali. I jechali. I jechali. I jechali. I jechali. I jechali. I jechali. I jechali. I jechali. I jechali. I jechali. I jechali. I jechali. I jechali. I jechali. I jechali. I jechali. I jechali.
I jechali, aż powoli zaczął zapadać zmrok. Szczęśliwie w oddali majaczyły się jakieś budynki. Lucas kojarzył coś, że w tej okolicy powinna znajdować się wioska, jakich wiele na Valfden, wzdłuż traktów. Widać było tam sporo świateł i pochodni. Pytanie tylko, czy dostaliby tam nocleg?
Lucas Paladin:
Na każde pytania była też odpowiedź. Grzybek zapewne był mocno zmęczony podróżą, a Lucas nie chciał chłopaka trzymać pod gołym niebem. Rycerz szarpnął za lejce i popędził Tancerza w kierunku budynków, licząc, iż znajdą tam miejsce na nocleg. Dodatkowo oczywiście wypadałoby coś zjeść, głód po długiej jeździe zawsze mocno doskwierał. Być może znajdzie się jakaś karczma, w której też będzie można zakosztować miejscowego piwa, zasięgnąć ucha o ataku wampirów w Tergon i poznać najnowsze wieści z królestwa.
Nawigacja
[#] Następna strona
Idź do wersji pełnej