Tereny Valfden > Dział Wypraw
W cieniu gór
Lucas Paladin:
Nazwa wyprawy: W cieniu gór
Prowadzący wyprawę: Dragosani
Wymagania do uczestnictwa w wyprawie: tytuł szlachcica Tergon
Uczestnicy wyprawy: Lucas Paladin
Powróciwszy z wyprawy do Raschet, niestety prowadzonej bez odpowiedniego przygotowania do walki z niebezpiecznym Nekromantą, Lucas wygodnie odpoczywał w swoim domu. Dorrian krzątał się gdzieś po mieszkaniu, sprzątając tu i ówdzie, wyrzucając co mniej przydatne bibeloty, co jakiś czas przeszkadzając swojemu Panu w sjeście (jak mówią w odległej krainie). Rozmyślał o tym, co go czeka w przyszłości. Miał cel - zostać Aniołem Zartata i nieść go wszędzie tam, gdzie za mało. Siedząc tak i rozmyślając w końcu usnął.
Dragosani:
Gdy Lucas spał, pod drzwi jego domu podszedł jakiś chłopak. Młody, mógł mieć z siedemnaście lat. Młody, niezbyt chyba rozgarnięty i dość brudny. Zapewne po długiej podróży. Ubrany był dość nędznie. Spodnie z wełny, do tego znoszona już koszula i narzucona na plecy "kamizelka" z futra jakiegoś zwierza. Kamizelka była to dość umowna, gdyż ewidentnie uszyta była przez osobę, która niekoniecznie miała talent do szycia. I nie do końca wiedziała jak kamizelka ma wyglądać. Jednak dało się to nosić i chyba nawet grzało plecy w ziemne noce. Chłopak miał ze sobą niewielki tobołek, zawinięty w jakaś szmatę i zawieszony na kijku, który z kolei oparł sobie o ramię. Co ciekawe, miał też łuk i kilka strzał w kawałku zwiniętej i zszytej skóry, który robił za kołczan. ÂŁuk był prymitywny, podobnie jak strzały. Nie sprostałby porównania do dzieł łuczarzy z Efehidon. Jednak swoją rolę zapewne spełniał. I zdawał się być najcenniejszą rzeczą, którą miał przy sobie chłopak. Młodzieniec wahał się chwilę, po czym zapukał do drzwi domu Lucasa. Właściwie załomotał, jakby nie bardzo znał szeroko pojętą kulturę.
- Halo! - zawołał przy tym. - Jest tam kto? - zapytał przez drzwi.
Lucas Paladin:
Dorrian w zamieszaniu z początku nie dosłyszał pukania młodego chłopca. Krzyki jednak zaalarmowały sługę Wielkiego Kanclerza, który udał się do drzwi. Zwrócił uwagę na niedoszłego gościa, zapewne pochodził z Podgrodzia, jakieś biednej rodziny. Zdradzała to jego nie do końca ładnie uszyta koszula, prowizoryczny łuk i wytarte spodnie. Mimo wszystko, Dorrian postanowił być miły dla młokosa, zapewne też tego oczekiwałby od jego Pan.
- Słucham Cię młodzieńcze?
Dragosani:
- Eee... - elokwentnie przywitał się przybysz. Nie był chyba zbyt dobry w kontaktach międzyludzkich. Szczególnie, jeśli miał rozmawiać z kimś o znacznie wyższym statusie społecznym. Skłonił się. Lub raczej dziwacznie skrzywił ciało, co chyba miało być ukłonem.
- Panie Platin! - zawołał. Chyba pomylił sługę Lucasa z nm właśnie. - Ja jestem Grzybek. Ja przyszłem do Pana z gór, z Tergonu. Panie, my tam pomocy potrzebujo! - zaczął wyjaśniać już w progu.
Lucas Paladin:
Sługa mściciela Bractwa zmieszał się na słowa młodego chłopca. Raz, że nazwał go przekręconym nazwiskiem swojego Pana, po drugie mówił tak nie wyraźnie, że Dorrian niemal w ogóle go nie zrozumiał. Wstrzymał więc młokosa w drzwiach i szybko poszedł obudzić Lucasa. Zdeozorientowany rycerz prawie podskoczył w swoim fotelu, kiedy zobaczył stojącego nad nim sługę, gestykulującego coś i mówiącego jak na razie w niezrozumiałym dla Lucasa języku. Dopiero po chwili Lucas zrozumiał, że jakiś młody chłopak czeka na niego w drzwiach i ma jakiś interes. Założył więc niezgrabnie koszulę na siebie i udał się do wejścia gdzie stanął przed niespodziewanym przybyszem.
- Jestem Lucas Paladin. Słucham Cię.
Nawigacja
[#] Następna strona
Idź do wersji pełnej