Tereny Valfden > Dział Wypraw

W cieniu gór

<< < (3/19) > >>

Lucas Paladin:
Z tym już większego problemu nie było, ponieważ na Lucasa czekał przed domem osiodłany jego wierny towarzysz i przyjaciel - Nocny Tancerz. Grzybek będzie musiał niestety znieźć nieznośny ból w udach podczas jazdy konnej. Rycerz poprowadził więc młodego wieśniaka do przygotowanego do jazdy konia i posadził go na grzbecie, po czym sam wskoczył i poklepał delikatnie Tancerza po pysku. Droga do gminy Tergon z Efehidonu to na oko jakieś 3-4 dni drogi, czyli było trochę kilometrów do zrobienia. Lucas wziął też od Dorriana prowiant na drogę i ruszył ostrym galopem w kierunku swojej gminy, na północ.

Dragosani:
I tak oto, po zabraniu prowiantu i kilku niezbędnych w podróży rzeczy, ruszyli. Koń, na rozkaz Lucasa, przeszedł do galopu. Niemal zaraz po tym jak Marszałek popędził konia, usłyszał krzyk przerażenia i poczuł jak ucisk na plecach, świadczący o obecności Grzybka, znika. Gdy zatrzymał konia i spojrzał do tyłu zobaczył, że chłopak wstawał właśnie z ziemi, obolały.
- Wybacz, Panie - wymamrotał, podnosząc się. - Ale na kuniu to ja nigdy nie jeździł. W domu mamy tylko krowę i osła - wyznał że skruchą. Niewątpliwie do tego dochodziło też zmęczenie wcześniejszą podróżą. I po prostu nagły galop to było trochę dla nieco za wiele.

Lucas Paladin:
Lucas z litością w oczach spojrzał na Grzybka i zganił się w duchu. Przecież to biedny chłopak, albo to jego pierwsza jazda w życiu, albo zwyczajnie nie potrafił utrzymać się w siodle. Podszedł do niego z przepraszającym wzrokiem i pomógł mu wstać. - No już dobrze, mały. Zwolnimy trochę tempo. Obejmij mnie mocno w pasie, cobyś znowu nie spadł i ruszymy. - Lucas wsiadł na Tancerza ponownie, wraz z Grzybkiem i narzucił mu tempo kłusu.

Dragosani:
Grzybek wstał, pozbierał strzały, które wysypały się z kołczana i podszedł do konia. Z początku niezbyt pewnie, ale zachęcony spojrzeniem rycerza spróbować wspiąć się na grzbiet Tancerza. Odbyło się to nawet bez pomocy samego Lucasa. Chłopak złapał się tam czegoś i wlazł na konia. Przycisnął się do Paladina i złapał go mocno w pasie.
- No czymam się, Panie. Postaram się nie spaść - obiecał. I tak oto ruszyli. Teraz Grzybek już czuł się pewien, co Lucas mógł wyczuć w rozluźnieniu jego spiętych ramion. Tak dotarli do bram miasta i wyjechali przez nie. Przed nimi rozciągały się płaskie niziny wokół Efehidon. W oddali, na północy, widać było las. Na północ też płynęła rzeka Amertodon. Znajdowała się ona na zachodzie. Można było kierować się jej tuż obok niej niemal pod same góry.

Lucas Paladin:
Lucas spojrzał przed siebie. Piękno nautry, dzieło Zartata zawsze wprawiało go w odmienny nastrój. Powagi, a jednocześnie radości z tego, czego może doświadczać. Szumu wód, podmuchu wiatru i promieni słońca. Dawało to siłę do życia i pragnienie, aby piękno tego świata nie kontrastowało ze złem, które przychodzi mu codziennie zwalczać. Szarpnął lejce i skierował Tancerza na zachód pod brzeg rzeki, wzdłuż, której mógł dalej jechać na północ. Czas nagli, Grzybek pewnie trzymał się Lucasa, jednak rycerz nie zamierzał przyspieszać tempa. Wolał dmuchać na zimne.

Nawigacja

[0] Indeks wiadomości

[#] Następna strona

[*] Poprzednia strona

Sitemap 1 2 3 4 5 6 7 8 9 10 11 12 13 14 15 16 17 18 
Idź do wersji pełnej