Tereny Valfden > Dział Wypraw

ÂŚpiący król

<< < (18/25) > >>

Evening Antarii:
Mruknięcie Draga Oczko puściła mimo uszu. Wolała nie wnikać w romanse wampira.
- Zjemy po drodze, tu i tak jest dziwnie. Niby jedzenie dobre ale... nawet nie można gadać z pełnymi ustami- zasmuciła się. - Ale za to jaka ładna - odpowiedziała na jego słowa o miotle. I puściła do niego oczko. Przecież wczoraj myła włosy... Były gęste, lśniące i pachnące! Wampir kompletnie nie zna się na tym elemencie kobiecej urody.
ÂŁoże pościeliła, nocną szatę złożyła i zostawiła na brzegu łóżka, sztylet miała przy sobie, a płaszcz założy później gdyż było ciepło. Mogli ruszać.
Lecz gdy wyszli uśmiechem przywitał ich Główny Elf. Wokół niego stało pozostałych dziesięć elfów. Gospodarz zaprowadził Draga i Oczko do progu, wręczył prowiant jeśliby zgłodnieli, jakiś młodzik przyprowadził ich konie. Taru biegały radośnie nie wydając z siebie żadnych dźwięków.
Najważniejszy Elf podał rękę dziewczynie gdy wsiadała na Wieśka. Spojrzał z uznaniem w oczy wampira.
A potem się odezwał.
-Zabijcie ÂŚpiącego Króla- - oznajmił. Wiedział dokąd i po co zmierzają, znał ich plany. Może dlatego obdarzył ich nienaganną gościnnością. Oczko skinęła głową, teraz ona nic nie mówiła. Dała znać elfowi że zrozumieli, i tyle. Czas ruszać w dalszą drogę z dodatkowym nakazem od Głównego Elfa.
Niebo miało taki kolor i żaden obłoczek nie snuł się po nim. Dzień jak zwykle, zapowiadał się tutaj pięknie. Konie były wypoczęte i chętne do podróży. Być może piękna dolina skończy się zaraz i nastanie ponury groźny krajobraz. Ale na razie wszystko było w porządku.

Dragosani:
- Taką miotłę, to chciałbym częściej spotykać - odparł Drago, uśmiechając się przy tym. Może się nie znał na pięknie kobiecych włosów, albo też po prostu sobie żartował. Któż to mógł wiedzieć? Nasunął na twarz maskę, coby nie zostać nadpalonym przez promienie słońca. To byłaby przecież wielka tragedia. Gdy oboje byli już gotowi, wyszli z pokoju. I napotkali elfy, które chyba na nich czekały. Z tym, że nie gdzieś zapodziała dwójka innych elfów. Dano im jeszcze zapasy na drogę, chociaż ich nie potrzebowali. Potem przyprowadzono konie. Akurat koni to już mogli potrzebować. Gdy Oczko wsiadła na konia, ten chyba najważniejszy elf spojrzał jakoś tak dziwnie na Draga i  odezwał się. Trzy proste słowa. Trzy słowa, które świadczyły o tym, że doskonale wie dokąd i po co zmierzają. Wampir nie mówił nic, nie odpowiadał na to. Po prostu skinął głową. Uścisnął dłoń elfa, po czym wskoczył na konia. Ruszyli. Niebo było bezchmurne. Można by rzec, że idealne. Pogoda byłą piękna. Jednak wampir wolałby, gdyby było choć trochę chmur. Upał mu nie przeszkadzał, ale słońce już tak. Odjechali kawałek od dworu w milczeniu.
- Brakowało jednego elfa - powiedział w końcu Drago.

Evening Antarii:
Po kilkunastu minutach byli z powrotem na szklaku na północ. Za parę godzin powinni dotrzeć w okolicę Golinogu. Właśnie tam swój "zamek" miał Król. Zamek pełen cierpiących, zniekształconych ludzi.
- Może gdzieś poszedł... Nie wiem...- wzruszyła ramionami. - ... do ogródka po ziółka? - Oczko zlekceważyła tę wiadomość. Teraz rozmyślała o tym jak może zabić Króla więc nie obchodził jej jakiś tam elf z Milczącego Dworu.
- Opowiem ci jak wygląda jego siedziba. Z pozoru jest to zwykła chata jednak pod ziemią ciągną się obszerne piwnice. Są to różne pomieszczenia połączone korytarzami. Każdy pokój służy do czegoś innego. Tylko dla służących-numerów pokoje są na górze. To izdebki z dwoma łóżkami i jednym stoikiem. Niczym więcej. Ma też swoją Salę Tronową. Czasami tam wykonywał swoje najgorsze eksperymenty lub demonstrował najważniejsze "wynalazki". Jest to zwykły duży pokój, nic szczególnego. Na środku stoi szeroki metalowy stół...  Acha, wracając do tych piwnic. Ma tam jak gdyby swoje laboratoria. W słoikach stoją narządy zanurzone w jakimś śluzie, na specjalnym podwyższeniu stoi zakonserwowane truchło pso-węża. A ostatnio pracował nad zrekonstruowaniem szkieletu turdnaszana. Możliwe że nie znajdziemy go od razu. Może przebywać w którymkolwiek z podziemnych pomieszczeń.

Dragosani:
Zaś Dragowi nieobecny elf jakoś nie dawał spokoju. Czuł, że będzie to miało jeszcze znaczenie. Później, nie w tej chwili. Porzucił więc rozważania o tym i skupił się na słowach dziewczyny. Próbował sobie wyobrazić, jak mniej więcej wygląda siedziba Króla. Miał oczywiście kilka pytań.
- Mam kilka pytań - powiedział. - Czy do kompleksu podziemi są jakieś inne wejścia? Niekoniecznie takie oczywiste? Na przykład kominy wentylacyjne? - zapytał, lecz na tym nie poprzestał. - Jakiś sił możemy się tam spodziewać? Jego służby, ochrony? Są dobrze wyszkoleni? Czy możemy natrafić na jakieś pułapki? - Zasypywał Oczko pytaniami. Musiał, chciał aby operacja została przeprowadzona jak najlepiej. Więc musiał zdobyć informacje. - I jeszcze coś. Czy wiedzą o tym, że planujesz zabicie Króla? Czy może uważają wciąż za jedną ze "swoich"? - Spojrzał na dziewczynę. To ostanie mogło okazać się całkiem pomocne.

Evening Antarii:
- Kominy? Nie. Pamiętam że tam na dole zawsze śmierdziało rozkładającymi się szczątkami i było duszno. Wejście jest jedno. Jest ono ukryte w Sali Tronowej. To znaczy... wszyscy "mieszkańcy" zamku o nim wiedzą ale dla kogoś z zewnątrz nie byłoby to tak oczywiste. W podziemiach nie byłam wiele razy, jedynie kiedy prowadziłam tam jakiś "wybryk natury" do eksperymentów. Straż... hmm... Ciężko nazwać to strażą. To służący tacy jak ja. Władają doskonale sztyletem a ich imionami są numery, które nadaje Król. Może ich być jakieś pięć dziesiątek. Lecz to nic, oni także pragną oswobodzenia. Król jest przez nich znienawidzony, bowiem są tu ludzie sprzedani mu w usługi. Ich zadaniem było "łapanie" dziwaków i takie tam. Pomaganie podczas prac na ludzkim ciele. Z resztą... nie tylko ludzkim. Natomiast ze mną było tak samo jak z resztą. Matka sprzedała mnie za sto grzywien. "ÂŻadnych panów, ani królów kiedy rytuał się zaczyna. Nie ma słodszej niewinności niż nasze delikatne grzechy. W szaleństwie i glebie tej smutnej ziemskiej sceny"- powiedziawszy te słowa splunęła na ziemię z obrzydzeniem i skrzywiła się. - Raczej nie ma żadnej wiernej straży...

Nawigacja

[0] Indeks wiadomości

[#] Następna strona

[*] Poprzednia strona

Sitemap 1 2 3 4 5 6 7 8 9 10 11 12 13 14 15 16 17 18 
Idź do wersji pełnej