Tereny Valfden > Dział Wypraw
ÂŚpiący król
Dragosani:
- Golinog to już prawie miasto, nie wioska. - Wampir uznał, że wstawi się za miejscowością na własnych ziemiach. Nie będzie jakaś dziewka umniejszała ich rozwoju! Dotarli w końcu do polany. Tam Czterdzieści Cztery zaczęła szykować ognisko, coby było nieco cieplej. Drago nie schodząc z konia, zawrócił go.
- Za jakąś godzinę będę. Może nawet szybciej - powiedział i popędził wierzchowca, aby jak najszybciej dotrzeć do miasta. Chciał go tam najpierw zostawić w stajni, tłumacząc, że znalazł go na trakcie. Oczywiście najpierw zamierzał przeszukać jego siodło i takie tam. Kto wie, co mógł tam znaleźć. A z samej stajni wziąć Maximusa i pojechać do Obieżyświata, coby trochę jedzenia kupić.
Evening Antarii:
Droga do stolicy zajęła Dragowi jakieś piętnaście minut. Pogalopował sobie aż do stajni gdzie zostawił Bolka. Przy okazji znalazł przy nim 50 grzywien w tobołkach przypiętych do siodła. Wampir odprowadził go do wolnego boksu a wierzchowiec zrobił smutne oczka, gdy Drago zamieniał go na swojego Maximusa. Bolkowi było trochę smutno i był zazdrosny... Ale pożegnał ich parsknięciem i zabrał się za jedzenie siana. Zarządcy stajni zaraz się nim zajęli.
Następnie Drago udał się już na swym czarnym koniu do Obieżyświata, a tam poprosił o jakieś zapasy. Gospodarz zapakował mu trochę suszonego mięsa i koźlego sera, suchary, jakiejś wędzonej ryby i dwa bukłaki wody ale też piwa. Poprosił o 25 grzywien za całość.
Po pół godzinie znów był na trakcie prowadzącym na północ. Odnalezienie dróżki do polany nie sprawiło mu żadnego problemu.
Czterdzieści Cztery rozpaliła już ogień i usiadła sobie na derce wyciągając dłonie w stronę ognia.
- Uff, już się bałam że nie wrócisz...- powiedziała z ulgą, gdy Antares wjechał na polankę.
Dragosani:
Drago pozałatwiał co miał załatwić w mieście, po czym wrócił na polanę, gdzie czekała na niego Czterdzieści Cztery. Zeskoczył z Maximusa i uwiązał go obok wierzchowca dziewczyny. Konie miały obok tego miejsca kilka sporych kęp trawy. Płynął też tam niewielki strumyk, więc mogły się napić. Na razie powinno im wystarczyć. Szczególnie, ze były wyraźnie dobrze odżywione. Wampir wziął torbę z prowiantem i podszedł do ogniska, przy którym siedziała jego towarzyszka.
- Jakże mógłbym odpuścić taką zabawę - powiedział i usiadł obok niej. - Jeśli jesteś głodna, to kupiłem trochę zapasów. Powinno starczyć, a jeśli nie, to kupi się po drodze jeszcze. - Wskazał jej torbę.
1475 g - 25 g = 1450 g
Evening Antarii:
- Uhuhu! Jak fajnie!... - dopadła do zapakowanych zapasów, poszperała tam chwilę i w końcu zdecydowała się na kawałek sera i pasek mięsa. Drago mógł ujrzeć na jej twarzy szeroki uśmiech pełen wdzięczności. Była głodna i zmęczona lecz nie przyznawała się do tego sama. Choć jej zachowanie zdecydowanie ją zdradzało. Ziewała od czasu do czasu i przymykała oczy.
W pół kęsa ocknęła się i spytała - Ty się nie poczęstujesz? - przypomniała sobie o jako takich zasadach dobrego wychowania.
Dragosani:
A Drago sam by się nie przyznał, że widok wdzięczności i ulgi na twarzy Czterdzieści Cztery sprawia mu radość. ÂŻe mógł jej pomóc. Ale gdzieś tam w głębi cieszył się z tego powodu. Dziewczyna była całkiem urocza, chociaż ewidentnie miała problem z własną przeszłością. Wydawała się rozdarta i niepewna własnego "ja". Dawniej wampir sam był w podobnej sytuacji. Po tym etapie swojego życia, który sam w myślach nazywał "Upadkiem". Po śmierci na krzyżu i powstaniu z martwych. Po tym jak ze szlachetnego bohatera stał się cynicznym dupkiem, w którym tylko od czasu do czasu odzywały się dawne cechy.
- Ja podziękuję - odpowiedział na jej pytanie. - Ten typ pożywienia nic mi nie daje, prócz smaku. Tylko bym go marnował. Mam własne zapasy. - Wyciągnął jeden z flakonów z krwią. - Nie będzie ci przeszkadzał widok wampira pijącego krew? - zapytał. Wiedział, że niektórzy uważali to za obrzydliwe. Zupełnie jakby ich rozrywanie zębami i pochłanianie kawałków mięsa było czymś wspaniałym i pięknym. Czymś mniej obrzydliwym od kulturalnego picia czerwonego płynu. W sumie szkło z którego były zrobione flakony Draga było ciemne. Niełatwo było dostrzec przez nie szkarłąt krwi. Dla nieświadomego obserwatora Antares mógł pić po prostu wino.
Nawigacja
[#] Następna strona
Idź do wersji pełnej