Tereny Valfden > Dział Wypraw

Na pohybel rekieterom!

<< < (16/21) > >>

Melkior Tacticus:
Bardziej z przodu i z lewej, niestety ten w kolczudze i z kuszą wystrzelił w osłoniętego tarczą elfa. Bełt utkwił w tarczy, Melkior odrzucił ją na bok i przyspieszył kroku dopadając do odzianego w kolczuge zbira, ich miecze spotkały się, mithril zabłysnął, zazgrzytał i zaiskrzył. Najemnik pierwszy raz walczył z równym sobie szermierzem, jednak ten nie docenił hrabiego, odbił cios i przerzucił ostrze z prawej do lewej ręki i pchnął z całej siły. ÂŻelazo nie miało szans z mithrilem. Bandzior zwalił się na posadzkę... w tym samym czasie Stasiu...

1x bandyta

Stisla:
A "Stasiu" w tym czasie pędził w kierunku drugiego bandyty już był ze dwa, trzy metry od niego
- Zdecyduję o twojej przyszłości, a jest nią... bliskie spotkanie z podłożem! - zakomunikował w biegu do przeciwnika. Zbir zadał cios pierwszy. Wykonał klasyczne pchnięcie do przodu. Krasnolud idealnie przewidział atak i uskoczył w prawo jednocześnie na pełnym zasięgu wymachnął toporem. Ten trafił idealnie w okolice ucha. Ześlizgując się po czaszce urwał dość spory kawał skóry z głowy bandziora. Poszkodowany zaryczał wniebogłosy. Ból był na tyle silny, że wypuścił miecz z dłoni, przyklękając przed ryżobrodym. Pozostało tylko dopełnienie formalności. Stisla wykonał kolejny zamach od prawej, uderzając ponownie w głowę zakończył żywot oprawcy.
- Teraz już chyba wsio. - odsapnął

Melkior Tacticus:
- Ta... szkoda tylko tarczy. Odpowiedział wycierając ostrze z krwi i flaków - Nie widze nic war... O! Mieszek! - pochwycił woreczek i zajrzał - 200 grzywien, połowa jest twoja plus 50% z tego co zapłaci sołtys.

Stisla:
- Dzięki, Mości Ylfie! To się chyba nam wycieczka udała, co nie? - radośnie oznajmił - Jest co ryć te norę dalej, czy wracamy po resztę wypłaty, hę?

Melkior Tacticus:
Ty jesteś specem od jaskiń, powiedz mi czy warto. - oznajmił z uśmiechem bo była to zwykła jaskinia.

Nawigacja

[0] Indeks wiadomości

[#] Następna strona

[*] Poprzednia strona

Sitemap 1 2 3 4 5 6 7 8 9 10 11 12 13 14 15 16 17 18 
Idź do wersji pełnej