Tereny Valfden > Dział Wypraw
Na pohybel rekieterom!
Melkior Tacticus:
Melkior przeca stał wozem. Krasnolud wgramolił się na wóz. Tedy elf smagnął mocno Gucia batem i pognali dalej. Z dala od córy sołtysa jak się okaże za 4.5 miesiąca*... Ale nie wyprzedzajmy faktów.
//Bo czas tu inaczej płynie.*
Stisla:
// Stał czy nie krasnolud siedział już na wozie. ;)
// Z tą córą sołtysa to przewiduje, że zszarga mi opinię. :D
- Tośmy postój miely, co nie? Pojedlim, popilim i no... chyba pochędożym... Nieważne, gdzie tera mości druhu?
Melkior Tacticus:
- Do Rondla już, wieczorem zajedziem chyba że nas znowu coś napadnie. Wiewiórki na przykład, albo zmutowane cieniostwory bo rzem słyszał że cosik chorują nam lasy.
Stisla:
- Tera już żem w pogotowiu, wienc niech no ino jaki jeden sie pojawi to od razu go toporem szczele w łepetyne - podbudowywał się krasnolud.
... po dłuższej chwili...
- Te, a jaką flaszeczkę żeś może wyniósł z tego weselicha? Nie żebym miał cug do picia, ino nadal mnie tak jako sucho od wczorajszych pląsów... Tak, żeś wyskoczył z gospody, a ja orła akurat rozwinąłem... Nie dałeś nawet szansy się zaopa..try...wować
Melkior Tacticus:
- No niestety nie. Dojeżdżali już w okolice malowniczych Valfdeńskich gór których nazw narratorowi nie chce się sprawdzać. Ale na pewno byli w okolicach pasma Nagaz czy Naagaz, a może Nagaaz... jeden pies. Góra to góra.
- Wolałem spierdalać stamtąd czym pryndzej.
//Ps. edytuj umki rasowe bo weszły nowe, lepsze.
Nawigacja
[#] Następna strona
Idź do wersji pełnej