Tereny Valfden > Dział Wypraw
Na pohybel rekieterom!
Stisla:
- Ależ tu piknie. Jak w domu. Bo ja, co chyba jasne z gór pochodze. Zresztą, który to krasnolud z nich nie pochodzi?No można urodzić się na równinie, ale ród na sto tysiecy grzywien z gór się wywodzi. Dobrze gadam, co nie?
A tyś to gdzie się począł? No, nie, że niby sam, ale tam przez mamusie, to gdzie? Pięknie, tu pięknie... A widziałeś tamte drzewko, Nie te, te obok, wygląda jak chędożona dziewka...A ten kamień, co Ci przypomina? - I tak od godziny krasnoludowi buzia się nie zamykała, a broda przy tym falowała niczym płomienie w pochodni.
// Jak mawiał klasyk: Te góry to się Nagaz nazywają.
// Szukałem wszędzie i nie znalazłem żadnej informacji gdzie one się znalazły(um.rasowe)...
Melkior Tacticus:
- Zdrową poranną kupę robioną o brzasku. Skomentował kamień. Ja i siostra poczęci zostaliśmy poczęci w bibliotece zamku, tu na Valfden. Poród odebrał przyjaciel ojca Zeyfar Navarre.
Stisla:
No i teraz dopiero mówisz, że masz siostrzyczke? Też taka milusia jak Ty? Nie bój żaby, jej bez Twojej zgody nie dotknem- Stisla próbował zabłysnąć i zapewnić Melkiora o swojej lojalności.
Melkior Tacticus:
- Nie widziałem jej ponad cztery lata - posmutniał - Wiesz, jak u nas wojna domowa była to nie było czasu na spotkania. Ale Ellmor mi świadkiem że was poznam.
Stisla:
- Mości druhu, normalnie rzekłbym nie ta to inna, ale że w niej płynie Twoja przyjacielska mi krwia, to ja chętnie zaczekam by uścisnąć jej grabę. Znaczy się ten, no... ręczyne - poprawił się - I już się doczkeć nie mogem... A ładna? - drążył dalej temat.
Nawigacja
[#] Następna strona
Idź do wersji pełnej