Tereny Valfden > Dział Wypraw

Na pohybel rekieterom!

<< < (3/21) > >>

Stisla:
-ÂŁo, ho, ho. Tyś to chyba jaki królewic, że ci sie takie co przytrafiło. - krasnolud przyglądał się uważnie i niby fachowym okiem oceniał - znakomicie wyważony, a ostry, że mi kłak z brody na osiem podzieli i to z samego torgońskiego mithrilu. Zaram zemdleje z ekstazy - dwerg nie krył się z podziwem dla ekwipunku Melkiora.
-Już mi wiency nie pokazuj tych cudenek, bom się tyko wstydu najadł, żem se jeszcze czego lepszejszego nie nabył.
Stisla rozglądał się uważnie dookoła ciekaw co kryje dalsza część nieodkrytego przezeń terenu. Po chwili zadumy rzekł w końcu -Skupmy się na misyji. To gdzież my to się bierymy? Na północ, a potem na wschód, tak?


// Ogarniam od samego początku mojej wizyty w Marancie. Takie zboczenie, lubię mapy. ;) Do Torgonu chyba się jednak nie wybieramy, hę? :P

Melkior Tacticus:
//Nie  ;p

- A tam, co mi po tytułach jak ziemi nie mam, z grzywnami krucho a żyć za coś trzeba. - powiedział odbierając miecz. Jechali nocą, nie była to najlepsza pora na wojaże - No ale ten tego tak, jedziem na północ, tu zaraz powinna być wieś Maroty.

Stisla:
- Ja w sakwie to ledwo na butelczyne bimberku mam, a tyś mi z takim ostrzem wymachiwał, że ino mi się ryczeć chce. No, ale może gdzie taki skarbik sam znajde albo nie! Lepiej sam go wykuje. - zadowolony, że znalazł wyjście z sytuacji.
A może coś zaśpiewamy, kompania z nas marna, ale na dwa głosiki, jakiej pieśni możemy zaryczeć? - uśmiechnął się z proszącym wyrazem twarzy, po czym zaczął nieznacznie jak na krasnoluda, fałszując
- Wśród kniejów i lasów dwóch mędrców przebywało,
Od tego jeżdżenia chędożyć im się zachciało,
Jeden w świecidłach obstawiony,
Drugi mizernie łachmanami opatulony.
Smutek im jednak nie doskwiera,
Gdyż myśl, że komuś dadzą wpierdnicz ich rozwesela. - na koniec dodał - Panieneczki kochają mój bardowy charakterek - - mrugnął do Melkiora prawym okiem, po czym jął wypatrywać w dal jakiegoś domostwa.

Melkior Tacticus:
Zatrzymał ich huk wystrzału. Melkior zdjął z pleców na repetowaną za wczasu Matyldę, zatrzymał wóz. Wtedy też na drogę, 15m od nich wylazło 4 zbirów. Jeden był odstrojony jak jakiś "pedau".


- Jak panowie zdążyli zauważyć zapewne, to to jest napad. Rzućcie broń i wszystkie pieniądze.

- Chodź i weź. Powiedział celując do mierzącego w niego bandziora. Elf nie czekał, nacisnął spust kuszy a ta wystrzeliła prosto w łeb herszta bandy. Na jego gębie malował się obraz totalnego zaskoczenia. Martwy zwalił sie na ziemię a jego kompani ruszyli do ataku.

3x http://marantwiki.tawerna-gothic.pl/index.php/Bandyta

1x http://marantwiki.tawerna-gothic.pl/index.php/Bandyta_pod%C5%BCegacz

//Działa kara Osłona Nocy

Osłona nocy
Przepraszamy, ale nie możesz zobaczyć ukrytej zawartości. Musisz się zalogować, aby zobaczyć tę zawartość.

Stisla:
- Oż to pierdolce! Zdecydujmy o waszej przyszłości kozie syny! - wtem zeskakując z wozu dobył topór podróżnika i mając z prawej strony wóz a z lewej otwartą przestrzeń lasu, ustawił się tak by wykonać zamach lewą częścią ciała.
Przymrużył oczy, by wyostrzyć widoczność. Najszybszy z trójki pozostałych bandytów już był w polu jego najbliższego widzenia. Zaatakował w biegu mieczem z odległości 1,5 metra.
- Bij, zabij! - krzyknął i wykonał cięcie z góry licząc, że rozpłata krasnoluda na dwie części, jak jabłko.

Stisla był jednak nieco szybszy uskoczył pół metra w lewo, w stronę skraju lasu, po wylądowaniu na obie nogi przykucnął i wykonał jednocześnie soczysty zamach lewą ręką trafiając zbira licem topora w piszczel.
-Wypierdalaj skąd żes przylazł! - Wysapał i próbował powstać na równe nogi
Bandyta zawył z bólu, ale nie zważał na złamaną od uderzenia stopę, chciał dalej atakować...

Nawigacja

[0] Indeks wiadomości

[#] Następna strona

[*] Poprzednia strona

Sitemap 1 2 3 4 5 6 7 8 9 10 11 12 13 14 15 16 17 18 
Idź do wersji pełnej