Tereny Valfden > Dział Wypraw
Na pohybel rekieterom!
Melkior Tacticus:
- To zbroja ojca, wyrósł z niej jak się przemienił w czarnego dracona. Jak kiedyś w karczmie spotkasz takiego dwu metrowego czarnego smoka bez skrzydeł to on. Zbliżając się do Stajni Miejskich, minęliśmy kilku uzbrojonych strażników miejskich i całą rzeszę pomocników, którzy zajmują się różnego rodzaju pracami. Jedni przewalają siano i sypią koniom obrok, inni wyprowadzają wierzchowce, ktoś wywozi łajno, ktoś przyjmuje dostawy i zajmuje się wydawaniem koni zainteresowanym podróżnym. Weszliśmy do środka.
- Szkoda że jeździć konno nie umisz, bym ci szkape najął. Elf podszedł do wąsatego opiekuna przybytku.
- Dobry wieczór Bogdanie, prosze mi przygotować Gucia i zaprząc do wozu.
- O, panicz Tacticus! Nie poznałem,już ide.
Stisla:
-Panicz? A ja cie miał za przeciętnego moczymorde. - Stisla zmieszał się -Wybacz druhu, znaczy się, paniczu. Tera tom się poczuł jak paź jaki. - teraz zadrwił, ale z uśmiechem na buzi.
- A ten Twój ociec, to jak to? Smok co po niebie nie może latać? Znaczy się, że mu odpadły czy urwała jaka bestyja? - zapytał, choć znał odpowiedź - A mniejsza o to, sam opowiesz jak chęci ci same najdą. Mnie tam już bardzi interesują same mithrilowe cudeńka, czyja to robota, jak spawana, takie tam wisz...
Ryżobrody przyglądał się krzątającym po stajni ludziom. Nie miał za bardzo pojęcia co oni robią, ale wyraźnie wykazaywał zaciekawienie.
- Ano ujeżdżać koniczka nie umiem, wstyd bierze, bom się tylko w rodzinnych stronach na kozach uczył hasać.
Melkior Tacticus:
- Jedno ujebał mu wrogi mag, kulą ognia. Drugie utracił wraz z bebechami dzięki jakiemuś demonowi. Bogom dzięki że go tam posklejali. - powiedział wskakując zgrabnie na podstawiony wóz - Paskudną ma robote, ale jak trza ci mikstur czy ingrediencyj na bimber to polecam jego sklep.
Stisla:
Stisla ociężale wsiadał na powóz. Po kilku próbach odbicia od ziemi w końcu mu się udało.
- Uff... Wreście. No, a do tematyki oćca wróciwszy... - odsapnął, chrząknął i splunął na bok - Jak ma receptury jakie na alkohole to jak w banku tam zawitam. A wisz pewno, że jak krasnolud powiada to i tego gadania dotrzymuje.
- Dalej jedźmy, bo ino gadamy i gadamy, a mi się już żygać zakciało od tego końskiego łajna.
Melkior Tacticus:
- Wio! - smagnął konia lejcami i ruszyli powoli na północ ku górom Nagaz i Ithmaru. Ze stolicy jechało się leśnym traktem.
- Jak interesuje cie kowalstwo to patrzaj na to - elf wyjął z pochwy poznaczony krasnoludzkimi runami sihil i podał Stisli- To rodowe ostrze, ma kilka stuleci. Kute w ogniach Torgonu.* Runy zaś stanowiły najpotężniejsze krasnoludzkie zaklęcie. "Na pohybel skurwysynom"
//*Ogarniasz mape świata
Nawigacja
[#] Następna strona
Idź do wersji pełnej