Tereny Valfden > Dział Wypraw

Cień skryty w mroku

<< < (14/52) > >>

Lithan le Ellander:
//: Silvaster

Problem jednak był taki, że dzik nie zamierzał zbliżać się do Silvy. Zaczął jednak ryczeć. Kto wie, może chciał nawoływać inne osobniki?

Kenshin:
- Witaj Proganie. Ork schylił nieco głowę, aby po chwili podać mu kawałek świeżo upieczonego mięsa. - Masz posil się. Kenshin też wziął kawałek pieczystego i zajadając odpowiedział na pytanie archonta.
- Obudził mnie i poszedł szukać ciebie, ale skoro ty wróciłeś a on nie, to może zaczął się przyglądać różnym terenom albo coś go tak zaciekawiło, że nie mógł od tak sobie pójść. Wracając do tematu to mało o nim wiem, poza tym że jest dhampirem, który często chodził na arenę w Atusel. Jednak od pewnego czasu zaczął walczyć tam z samymi umrzykami pozostawiając zwierzęta w spokoju i zapomniałbym, że brał przecież udział w krucjacie przeciwko wampirom gdzie wykazał się umiejętnościami walki, bo raz że wyszedł bez szwanku a drugi, że powalił kilka krwiopijców ku obronie ludzi z okolicznych wsi, a teraz nawet nam pomaga choć nie jest wtajemniczony w sprawy konkordatu i jego ludu. Dość ciekawe nie uważasz? Kończąc odgryzł porządny kawał mięsa.

Nawaar:
- Niedobrze.
Tak określił sytuację, którą teraz ujrzał, bo dzik nawet nie myślał o atakowaniu a jedynie ryczał, po swojemu być może chciał sprowadzić swoich kumpli? Cała ta sytuacja była trochę nietypowa żeby nie powiedzieć dziwna, ale teraz nie było czasu na patrzenie i obserwowanie. Musiał jak najszybciej ostrzec towarzyszy i przedstawić im obecną sytuację. Dziecię świtu szybko zaczęło biec w stronę ogniska gdzie siedział ork wraz z człowiekiem. Dhampir dobiegając do towarzyszy wziął patyka i mówiąc starał się narysować, to co zobaczył.
- Mamy problem. Będąc jeszcze na wzniesieniu zauważyłem bardzo dziwnie wyglądającego dzika. Wydawało się, jakby jakaś choroba toczyła jego ciało. Dosłownie, przez całe moje życie nie widziałem takiego wynaturzenia ten cały zwierz miał z dziesięć kłów, które wystają z różnych miejsc a do tego dziwnie prychał. Mam podejrzenia, że może chcę sprowadzić swoich kupli na nas. 
Następnie zaczął rysować patykiem, po mokrej ziemi aby bardziej z wizualizować wygląd zwierzęcia. Dhampir starał się oddać każdy szczegół, by towarzysze byli bardziej zorientowani co zobaczył Silvaster. Koniec, końców obrazek wyglądał tak.



Oczywiście wiadome było, że rysunek narysowany patykiem nie mógł być dokładny, ale zainteresowani tematem powinni wiedzieć, co przedstawia.

Progan:
- To twór Plagi. Musimy go zniszczyć - powiedział Progan i złapał za łuk - Prowadź!

Nawaar:
- Co to plaga? Dhampir podrapał się po głowie, bo pierwszy raz to słyszał. - Dobra chodź na pytania jeszcze przyjdzie czas. Za mną! Zakrzyknął do człowieka, który był gotowy na wszystko. Silvaster biegnąc dobył kuszy, która już była gotowa do oddanie jednego strzału, po chwili znaleźli się na pagórku gdzie dhampir dostrzegł dzika.
- To tutaj go ujrzałem. Wskazał palcem miejsce przy wodopoju.

Nawigacja

[0] Indeks wiadomości

[#] Następna strona

[*] Poprzednia strona

Sitemap 1 2 3 4 5 6 7 8 9 10 11 12 13 14 15 16 17 18 
Idź do wersji pełnej