Tereny Valfden > Dział Wypraw

Cień skryty w mroku

<< < (13/52) > >>

Nawaar:
Dhampir cały czas przyglądał się skwierczącemu mięsu, które było już gotowe do jedzenia. Całe smażenie trwało z dobre dwie godziny, ale gdy już wszystko można było zjeść to spostrzegł, że jeszcze Progan nie wrócił. W takiej zaistniałej sytuacji Silvaster obudził orka, który miał się zająć ogniskiem i mięsem.
- Zbudź się.
Ork otworzył leniwie oczy i spojrzał na dhampira.
- Jedzenie gotowe, ale brakuje jeszcze Progana pójdę go poszukać, a ty pilnuj wszystkiego.
Silvaster wszedł na wzniesienie gdzie zaczął rozglądać się za człowiekiem od czasu do czasu krzycząc.
- Progan! Gdzie jesteś!
Liczył na to, że człowiek się zaraz odnajdzie i dosłyszy krzyk.

Kenshin:
Ork przebudzony, przez dhampira wstał i na jego słowa pokiwał głową. Gdy Silvaster poszedł szukać człowieka, on zaczął pilnować ognia i wyciągać mięso kładąc je na suchym materiale. W ten sposób danie mogło trochę ostygnąć tak, że kiedy zguba wróci będzie się do razu nadawało do spożycia i obędzie się bez poparzeń języka. Tak czekając podrzucił trochę chrustu do ogniska.

Lithan le Ellander:
Ze wzniesienia dojrzałeś Progana, który zbierał sobie wodorosty po kolana stojąc w wodzie. Człowiek usłyszał, odmachnął Ci że będzie zaraz wracał. Po drugiej stronie wzniesienia zauważyłeś natomiast dzika. Dzik był dziki, dzik był zły, dzik miał bardzo ostre kły... i miał ich bardzo wiele.

1x Wypaczony dzik



//:Dzik stoi sobie przy strumieniu, jest niespokojny. Dzieli was odległość 400 metrów.

Nawaar:
Człowiek usłyszał wołanie dhampira, bo zaraz się odwrócił i machnął do niego ręką dając znak, że zaraz będzie wracał do ogniska. Progan bawił się w najlepsze wyciągając wodorosty z rzeki i inne rośliny, które mógł znaleźć niedaleko wodopoju. Tak właśnie spokojnie mijał im czas dopóki Silvaster na horyzoncie zauważył dzika. Dzik ten nie wyglądał jak normalny dzik, bo był znacznie większy, agresywniejszy i w ogóle inny można by się nawet pokusić, że jest zmutowany, bo tyle kłów jeszcze w żadnym stworzeniu nie widział, co mogło znaczyć że zwierzak jest chory i to bardzo. Silvaster w głowie przypomniał sobie pewną starą piosenkę o dziku.
Dzik jest dziki, dzik jest zły
Dzik ma bardzo ostre kły.
Kto spotyka w lesie dzika,
Ten na drzewo zaraz zmyka.
Tak sobie nucił w głowie, ale mając duży dystans do zwierzęcia nie uciekał jeszcze, tylko ściągnął wcześniej załadowaną kuszę i kucając na jego kolano poczekał, aż zwierzę podejdzie bliżej. Wtedy będzie mógł wystrzelić i powalić chorego zwierza a przy tym lepiej mu się przyjrzeć.

Progan:
Progan zebrał roślinki i przyniósł je sobie do ogniska. Usiadł obok Kenshina
- Co u Ciebie, bracie? - zapytał i wzrócił uwagę, że nie ma Silvy - A gdzie nasz towarzysz? Wiesz coś o nim wiecej?

Nawigacja

[0] Indeks wiadomości

[#] Następna strona

[*] Poprzednia strona

Sitemap 1 2 3 4 5 6 7 8 9 10 11 12 13 14 15 16 17 18 
Idź do wersji pełnej