Tereny Valfden > Dział Wypraw
Cień skryty w mroku
Progan:
- Musimy zapytać kim są te istoty i jak się tutaj pojawiły. Co zwiastują.
Nawaar:
- Dopytywałem, bo nie mogłem uwierzyć w co widzę. Pewnie dowiemy się więcej, kiedy ruszymy w stronę gór. Zatem w drogę.
Odpowiedział i zebrał swoje wciąż wbite bronie w ziemię, a chowając je do pochew czekał aż ruszył powoli przodem. Jego widzenie w ciemności było nieocenione, więc mógł prowadzić.
Lithan le Ellander:
Lithan wziął gryfona w swoje ręce i pożegnał się z wami. Odszedł na zachód, w stronę siedziby konkordatu. Wy zaś musieliście ruszyć na najpierw na wschód, by po minięciu bliskiego wam pasma gór skręcić w na północ, w kotlinę rozciągającą się pod Górami Kolczymi. Ruszyliście. Z początku krajobraz się nie zmieniał. Była późna wiosna, zbliżało się lato. Daleko na wschodzie roztaczała się łuna światła wstającego słońca. Była 4 nad ranem.
Progan:
- Prowadź, Silvastrze - poprosił Progan, krocząc i podpierając się kijem. Dzisiejsza noc była dla niego szczególna. Poznał jednorożca, został włączony w ich misję walki z zagrażającym światu złem, awansował, otrzymał swojego pierwszego chowańca, za którym już tęsknił. Jednakże jego twarz była posępna. Niedawno stanął oko w oko z czającymi się w cieniu drzew istotami, które nie wyglądały przyjaźnie, a po zachowaniu Virellexo widać było, że nie są miłymi gośćmi.
Szedł podpierając się na kiju. Nauczył się żyć w lesie, toteż wędrówka była dla niego łatwa.
Nawaar:
Dhampira nie trzeba było dwa razy mówić, by zaczął prowadzić przez ciemny las i otaczające go tereny. Wedle wskazówek elfa powinni najpierw skręcić na wschód, co zrobili natychmiast. Idąc przez gęstwiny, Silvaster poruszał się zwinnie jakby był stworzony do takich wędrówek, ale Progan i ork nie pozostawiali z tyłu. Jednak ork jako istota znacznie większa od reszty miał trochę problemów, bo mimo że dhampir ostrzegał przed gałęziami, które wystają to Kenshin i tak obrywał tymi większymi, ale cóż taka jest cena bycia dużą kupą mięśni. Towarzysze szli sobie w milczeniu jeszcze jakiś czas aż udało mi się spokojnie minąć pasmo, Gór Kolczych.
- Teraz powinniśmy skręcić na północ.
Powiedział do towarzyszy będących za nim i wtedy właśnie skręcił w stronę północy, by dojść do kotliny. Silvaster czuł jeszcze zew nocy, więc nie za bardzo się zmęczył marszem, więc prowadził dalej. Nagle ze wschodu zaczęła bić łuna światła słonecznego. Ciepłe promienie słońca pojawiły się zwiastując nadejście nowego dnia, a z każdy takim dniem zbliżało się jeszcze bardziej gorące lato.
Nawigacja
[#] Następna strona
Idź do wersji pełnej